RSS

Kolejna ścieżka !

No tak,moja miłość do motoryzacji pociągnęła kolejną sprawę, a mianowicie, postanowiłem pisać o wszelakiej motoryzacji na osobnym blogu. Dlaczego spytacie? A dlaczego nie?:)
Wąska specjalizacja, oto do czego dąży dzisiejszy świat, a przy okazji może z powodu ACTA nie pozamykają mi wszystkich blogów?;]

Ech masakra, w każdym razie, zobaczymy jak to tam będzie:)

Link do nowego bloga: Drive Of Life

 
Leave a comment

Posted by w dniu Styczeń 25, 2012 in Garaż marzeń, Motocykle, Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , ,

Youngtimer – moje spojrzenie

Jako wielki miłośnik motoryzacji, nie mogę nie poruszyć drażliwego dla wielu tematu. Chodzi o tak zwane Youngtimery, oraz samochody klasyczne.

Te pojęcia są tak samo zdefiniowane jak przepis na pizze. Który przepis jest najlepszy, najbardziej prawdziwy, komu, który najbardziej smakuje – no cóż, to jest nie do odgadnięcia. W tym wypadku jest najważniejszy sam podmiot czyli pizza. Jak to kiedyś stwierdziłem, jak byłem jeszcze dzieciakiem, „jaka by nie była, pizza to pizza” :) I tego się trzymam do dziś, choć, nie z jednego pieca pizzę jadłem;) Są lepsze i gorsze… ale zawsze to pizza;)

Tak samo jest z motoryzacją, a właściwie samochodami, bo przy motocyklach takich problemów nie ma. Oczywiście, to moje zdanie, nie poparte badaniami naukowymi, ale obserwacjami domysłami z własną interpretacją. A więc tak….

Motocykle – Youngtimery – Sprawa jest prosta, motocykl, rzadki model, czy tez rzadko występujący, 20 letni, zadbany, może być i jakiś sportowy, cały w plastikach. Nieważne. Ważny jest stan, jak wygląda, jaki stosunek ma do niego motocyklista(w domyśle, właściciel). I już, „fajny young”, „Ładne moto” „itd” :)

Samochody – Youngtimery – No i tu się wszystko komplikuje. Są wyznawcy zasady, że prawdziwe Youngi to te co mają metalowe zderzaki, broń boże plastiki, w ogóle, masakra. I tak Ci podniecają się wszystkim, co nie ma plastikowych zderzaków, nie ważne, czy to Trabant, czy Mercedes. Jest ok, bo ma więcej niż 20 lat, nie ma plastików. Ich prawo do takich osądów.

Druga grupa uznaje za Youngi wszystkie samochody, które mają więcej niż 20 lat… ale nie są to Vectry A, Calibry, Astry itd. Tu plastiki aż tak nie przeszkadzają.

Oczywiście, klasyki to co innego. Klasyk, według mnie, to samochód, który zasługuje na uwagę kilka lat po zakończeniu produkcji, po wejściu następnego modelu itd. np., Bmw z serii M(znaczy, ze znaczkiem M), Lancery, Imprezy itd. Generalnie, auta kultowe, limitowane edycje, specjalne wersje. To powoduje, że już seryjnie czymś się auto wyróżnia, i na starość będzie to klasyk.

No właśnie, na starość. I to samo jest z Youngiem. Powiem więcej. W hierarchii, to stopień wyżej jest klasyk, niż Youngtimer! No, ale wracając do starości. Wiele osób, stara się unikać tego tematu. No bo jak – 30 letni samochód, nie może być porównany z samochodem, który z nowym, który tez będzie mieć 30 lat… za 30 lat. To już nie będzie Young…To, że Vectra A albo Astra F się starzeją, to nieważne, lepiej unikać tego tematu.

Zgodzę się z tym, że akurat te modele, 20 letnie, na Younga, jeszcze nie za bardzo podchodzą, ale to kwestia 5 lat. Gdy ich będzie coraz mniej na ulicach, każdy zadbany model, to będzie Young.
I tak będzie z każdym samochodem. Gdy częstotliwość jego spotykania na ulicach, masowego modelu, produkowanego kiedyś w milionach egzemplarzy, zacznie spadać, to wtedy zyska miano Youngtimera.

Nie jestem w stanie stwierdzić, czy na zachodzie to się dzieje wcześniej czy później niż w naszym kraju, lecz podejrzewam, że wcześniej, z racji tego, że (oczywiście, badań i statystyk nie prowadziłem, domysły, obserwacje itd. – mogę się mylić;) użytkowa długość życia samochodu w Polsce wynos jakieś 20 lat, w bogatych krajach, maksymalnie 15.

Przeglądając w Empiku jakieś czasopismo niemieckie, dotyczące klasyków, natrafiłem, na „używanego klasyka”, gdzie był prezentowany… Renault 19! Tak, to się dzieje. Zresztą, u Nas już ciężko zauważyć na ulicach o zadbane Kadetty E, nie wspominając o D, Omegi A, Fordy Escorty do roku 91, Citroeny BX, AX itd. A jeszcze 5 lat temu, były to masowo używane samochody, przez dużą część Polaków. I wyginęły niezadbane egzemplarze, woły robocze, traktowane jako zwykłe rzeczy, wożące od punktu A do B dupska. I tak będzie z każda generacją samochodów.

Wszyscy się podniecają samochodami wiekowymi, 30 letnimi, 40, 50, czy 60 letnimi i starszymi, jakby to były jakieś cudowne samochody. A czy Fiat 500 (ten stary) to jakiś cud techniki kiedyś był? Albo Golf? Nie, to były zwyczajne samochody, masowo produkowane, dla milionów ludzi. Tak jak dzisiejsze samochody. Ale z wiekiem, z nowymi modelami, stare idą w kąt. Zostają zastąpione przez nowszy model. Dalszym następstwem jest, zmniejszająca się ilość tych samochodów. W następstwie, samochody wyprodukowane w ilości miliona, kurczą się do wartości np. 10 tysięcy sprawnych egzemplarzy. To normalne, bo ziemia ma ograniczoną powierzchnię, i wszystkiego by nie pomieściła.

Pamiętać należy, że Youngiem, będzie każdy samochód, po prostu, niektóre potrzebują więcej czasu, inne mniej. Z tym przekonaniem, planuję nie zmieniać mojego samochodu, który teraz ma 12 lat, poczekam 13 i będę miał Youngtimera, bo Classic, to on on „urodzenia” jest :)

 
Leave a comment

Posted by w dniu Październik 28, 2011 in Garaż marzeń, Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , ,

Jakoś tak do przodu

Bez zbędnego owijania w bawełnę:)

Ostatnimi czasy zaczyna mi brakować domu z garażem i podjazdem, a właściwie to tylko garażu i podjazdu mi zaczyna brakować, nie ma nic bardziej odprężającego, jak bezstresowe pucowanie i grzebanie przy swoich pojazdach na swoim podjeździe w ciszy  i spokoju. Ostatnio to chyba mój ulubiony sposób relaksu, wyciszenia, masakrycznie fajnie mi to robiło na moją psychikę.  4 godziny pucowania samochodu naprawdę mnie wyciszyły i uspokoiły, no ale to tylko okazyjnie, jak rodzice udostępnią miejsce. Musze się motorem za niedługo wybrać na mycie;) Zwłaszcza, że coraz więcej mam kosmetyków do mycia i pielęgnacji samochodu i motocykla, a będzie jeszcze więcej i jeszcze lepszych, ale to z czasem, bo to tania zabawa nie jest. tak to bywa jak się po dziwnych forach chodzi ;)

Powoli, bardzo powoli ruszam także z moją stronką www. Adres to www.jkulczynski.com.pl, ale zanim coś tam będzie godnego uwagi pewnie sporo wody upłynie.No i nie będzie to żadne fleshowe cudo, a prosta htmlowa galeryjka :) i już! W dzisiejszych czasach trzeba stawiać na efektywność nie efektowność:) chyba;)

Po wypadku fryzjerskim, tkwię w postanowieniu, że zapuszczam włosy;) Jak długo wytrzymam nie wiem, ale jakieś dwa miesiące mam z głowy jeśli chodzi o auto-strzyżenie;)

Próbuję też, znaczy jak na razie w postanowieniach, zrestartować się fizycznie, poczuć miłość do rowerów, taką mocniejszą ( w sensie ujeżdżać je:P) Planuje też regularnie odwiedzać siłkę, ale zobaczymy co się z tego urodzi.

No i dalej już tylko marzenia materialne, typu drugie moto, drugie autko… tak naprawdę, na chwilę obecną, jakichś konkretnych marzeń nie mam, przynajmniej do póki nie mam kasy ;) Jeśli kasa by była, kilka opcji, można powiedzieć, mam na oku, zarówno jeśli chodzi o dwa jak i o cztery kółka;) Liczę, że na marzeniach się nie skończy ;) Oczywiście rower jakiś wypasiony też by się przydał, ale najpierw muszę się zrestartować;)

Z czytaniem, nadal kiepsko, nie wyrabiam, a oni piszą coraz to nowe i nowe… masakra. A z kina to chyba zrezygnujemy, bo 50zł za jednorazowe obejrzenie filmu, to ciut za dużo. Lepiej odczekać trochę i DVD kupić sobie;)

 

O czymś pewnie nie napisałem, ale to tam… małe miki, jeszcze nie raz napiszę i nie raz zapomnę…

Czas spać:)

 

 
Leave a comment

Posted by w dniu Wrzesień 5, 2011 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Panie, no co pan…

Kurczę, jak mnie wkurza wszystko…. no dobra przesadziłem… ale ostatnio, jakoś drażliwy jestem bardziej niż zwykle na to co i tak mnie już dawno wkurzało;) Może zacznij od …Tłumu;]

 

TŁUM

Normalnie nienawidzę poruszaćsię z motłochem razem, wolę osobno „pyknąć” tam gdzie chce, w takim tempie w jakim uznaję za słuszne. I wcale mi teraz nie chodzi o korki samochodowe… to inna bajka. Ale tłum  (użyłem „ale” jako pierwszego w zdaniu…a ponoć się nie roi tak… ale jak widać idzie:P)  w czystej postaci to istna makabra. Przykładowo.. Zakończyły się zawody Red Bull X-fighters (tja, byłem :) ). 35 000 ludzi opuszcza swoje cudowne krzesełka i wylega na ulicę… i idzie takie stado w dwóch kierunkach, jak mi się wydawało, w każdą stronę idą wszyscy. Idą… no właśnie… wloką się. Dlaczego oni nie chcą szybko zająć się czym innym… tylko idą jakby Chcieli a nie mogli… może dlatego, że ciemno było….
Albo (można zdanie zaczynać od „albo”?:) ludzie w kinie…np. w Multikinie 51… Festiwal Transatlantyk (korzystam z filmów darmowych, polecam :) )Multum ludzi stoi przed wejściem na sale, bo coś tam obsługa knuje, no  i stoją na środku ciągu komunikacyjnego… jak krowy na rowie. Gdzieś tam wężyk przesuwa się w przód, ale w tempie ślimaczym, bo gdzieś w połowie zaplątał się koleś co nie umie czytać i nie wie czy numer sali wydrukowany na bilecie pokrywa się z tym co widnieje nad wejściem…jakieś niepodobne musiały być, bo przez całą drogę szukał jakiegoś znaku od Boga.

Drugie co mnie wkurza, Ceny paliwa…

 

PALIWO

Noż kurde, nie dość, ze cały czas cena za litr idzie w górę, osiągając historyczne rekordy, to znowu zapowiedzieli podwyżki. No ile można…. kiedy mi pensje podniosą, żebym mógł na paliwo wydać? No to się w głowie nie mieści. Oczywiście, można rowerem jeździć, nie mam nic przeciwko… ale lubię jeździć czymś z silnikiem ;] Jak znowu paliwo podrożeje, to będę musiał zrezygnować z obiadów w weekendy, bo jedzenie pójdzie w górę. Nie mówiąc o innych uciechach życia;]

Pogoda mnie nie wkurza…o dziwo… co najwyżej przeszkadza:P Ale najbardziej mnie wkurza…

 

CZAS

A w sumie jego brak… 1001 rzeczy do zrobienia, a ja nie mam kiedy tego wszystkiego ogarnąć. Przydałoby  się żeby doba miała 36 godzin. Wtedy bym ze spokojem wszystko co chcę porobił, wyspałbym się i mógłbym iść ze spokojem do pracy. Tak na dobrą sprawę… się zastanawiam, czy to moja wina, czy tego, że czas tak zapieprza? Ostatnio mam „tyle tego wszystkiego”, że zacząłem w kalendarz wpisywać co, gdzie, kiedy… bo już sam nie wiem, czy mam włożyć ręce w to czy w tamto, z kim, wtedy a i po co dobrze wiedzieć.

Masakracja, po prostu Masakrcja ;) Ale nic tam… Jakoś to będzie;] Jak zawsze;]

I tym optymistycznym akcentem na dziś kończę:)

 
2 Comments

Posted by w dniu Sierpień 10, 2011 in Co myślę o...

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Spoglądajac w przeszłość

No cóż, znowu pisze:) Po wczorajszym to kolejny wpis w tym tygodniu, wena mnie ogarnęła czy jak:P Przeglądałem sobie tego bloga, jak różny on jest, o jakich różnych rzeczach traktuje, i w sumie, jak rozwijam  ja i moje podejście do życia;) (taaa starzeje się:P) Kiedyś były to zazwyczaj krótkie wpisy, byle coś tam było, sporo zdjęć, mało dokładnych informacji, żeby nie powiedzieć, szczegółowych… chyba teraz jest lepiej…chyba;)

 

Kiedyś to jednak człowiek był dzieciakiem, mimo iż blog powstał gdy byłem dorosły, ma już w końcu prawie 5 lat (dokładnie minie 5 lat w listopadzie;) ) W sumie nawet nie sądziłem, że cokolwiek w internecie mojego aż tle przetrwa, co mnie w sumie cieszy, czasami nawet ktoś tu zajrzy, miło ;)
Wracając do dzieciaka, coś tam było takiego innego niż jest teraz. W sumie ja się trochę zmieniłem (po ślubie), trochę zmieniła się moja sytuacja, posiwiałem więcej, spoważniałem (jak ktoś mówi inaczej, to się nie zna:P). Zmieniły mi się też oczekiwania wobec życia(jasne….;P ).

Wracając do tematu… to na początku miał to być blog o Nas, czyli mnie i Adze, potem ewoluował w stronę opisywania świata z mojego punktu widzenia, bo Aga pisać nie pisała, potem tak jakby, nie miałem o czym pisać, to wymyśliłem sobie jakieś dziwne kategorie gdzie znajdowały się marne wpisy ;)

Ale potem zmądrzałem…trochę, stwierdziłem, że albo rybka albo pip…akwarium i skręciłem w stronę bloga, który zachowuje moje myśli, plus parę żartobliwych rzeczy (np. „Co myślę o…”) Wydaje mi się, że taka forma utrzyma się do śmierci, gdyż, ja już się nie zmienię….

hmm.. to ostanie było smutne… czas skończyć :P

To był ostatni wpis przed wakacjami! A więc… do zobaczenia po letniej przerwie;)

 

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 15, 2011 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Co myslę o… vol.4

„”Właśnie, co myślę o… czyli krótko i na temat, dotyczy wszystkiego, nowości, starości, historii, ludzi, rzeczy , tak jak mówiłem, wszystkiego ;) I raczej pół żartem niż  pół serio:)
To już czwarta odsłona:) Zapraszam :)

 

Telefony od ludzi oferujących cokolwiek przez telefon: Bzdura, oni nic Ci nie mogą zaofiarować, chyba, że jesteś babcią po 70 i wierzysz we wszystko łącznie z Rydzykiem.

Kiełbasa: Wyrób mięsny , z dużą zawartością tłuszczu (oł jea), przypraw (mniami) oraz mieszanką mięs, zazwyczaj wołowego  i wieprzowego, czasem dziczyzna (pycha!!) Wyrób domowy! Nie należy mylić z wyrobami kiełbaso-podobnymi, które mają w sobie tyle wody, że można się domyślić, dlaczego w Afryce jest susza. Co dziwniejsze,  kiełbasa kupowana na straganie, bez daty ważności na opakowaniu, bez opakowania, pakowana w mało higienicznych warunkach jest zazwyczaj przez starszego pokolenie uważana za lepszą od tej zapakowanej i  zapodanym składem tego wyrobu w sklepie. Zapewne chodzi tu o jakiś nieznany mi dreszczyk emocji, typu, będzie salmonella, czy nie. Zaznaczam, że „Salmonella”, to nie nazwa kiełbasy.

Zwrot podatku: każdy o tym marzy, żeby Państwo oddawało nam pieniądze. niestety, czasem trzeba dopłacać. Zwrot podatku funkcjonuje też, jako premia do wypłaty. Z drugiej strony, to nikt nie może od razu obliczyć dokładnej kwoty, którą Państwo musi ściągnąć?

Robol: Tak zwany pracownik fizyczny, zwłaszcza widoczny w sezonie wiosenno-jesiennym, często z obnażonym torsem i szelkami od ogrodniczek seksownie dyndająych poniżej kolan, dla wzmocnienia efektu seksualności. Co dziwne, nie koreluje z tym często wygląd brzucha, który jest zazwyczaj bardzo opuchnięty, zapewne od nieustającego  wysiłku. Nieustający wysiłek polega na tym, że robol, tak się wysila przy piciu piwa, że potem nie może ustać, co powoduje pozycję leżącą, a tym samym zwiększanie opuchlizny. Mimo wszystko Robol, to potrzebny element w każdej gospodarce. Niestety efektywność i wydajność takiej osoby jest często poniżej 50% możliwości.

Sekretarka: osoba, która zachowuje bardzo ważne sekrety, zazwyczaj takie, które mogą zaszkodzić jej szefowi. Często uważana, za Szparkę sekretarkę – charakteryzuje się ofiarnością i poddaństwem wobec przełożonego, rozkłada wszystko przed szefem i nie ma nic do ukrycia. Jej atuty to mini spódniczka, duży wydekoltowany biust, oraz okulary, które ściągając powodują wysunięcie języka i oblizywanie warg. Sekretarka ma sens, gdy szefem jest mężczyzna.

Woda: związek wodoru oraz tlenu. Potrzebny do życia, do przeżycia, w ogóle niezbędny. Mimo iż człowiek zawiera w sobie 70% wody, błędnie mówi się ” z prochu powstałeś w proch się obrócisz”, zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmiemy fakt, że nie ma wody w proszku. Co dziwniejsze, woda stworzona z wodoru, gazu wybuchowego i palnego, oraz z tlenu, bez którego nie ma możliwości występowania ognia, w ogóle nie jest palna, a dodatkowo posiada właściwości  gaśnicze.

 

 

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 14, 2011 in Co myślę o...

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wracam i wracam i wrócić nie mogę

No cóż, znowu się opieprzam z wpisami na blogu :) Ale zobaczycie, kiedyś to i książka z tego powstanie (ciekawe kto to wyda;]). Jak to mówią Amerykanie, nieważny umysł (ang: nevermind ;) .

Czyżbyście spodziewali się dziś jakichś niesamowitych zwrotów akcji, ciekawych zagadek, żartów  czy „kto to tam wie” czego jeszcze?:) Nie? To doskonale, bo nic takiego nie nastąpi.

Niedługo mam urlop, więc coś tam wypadało przed urlopem napisać:)  Trochę się wydarzyło, od kwietnia…. łoł… ;)

No w każdym razie definitywnie zakończyłem już naukę :) To raz:)
Odzyskałem przyjaciółkę, która jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałem:) To dwa;)
Brakuje mi chęci i czasu na rower:( To cztery (ale kanał, bu;])
Brakuje mi  w ogóle czasu na 100 innych rzeczy do zrobienia … to też  kanał… To pięć;]
Dalej lubię czytać książki:) To sześć :)
Playstation 3 jednak okazało się świetnym zakupem, podobnie jak Tv :) To sześć;)
Wyładniałem….na brzuchu… wygładził się…. ech… to siedem;]
Dalej niezmiennie uwielbiam jazdę motocyklem i samochodem:) To osiem:)
Czasami mnie szlag trafia…to dziewięć;]
Poczucie humoru mi nie słabnie :) To dziesięć:)

W sumie jednym z ważniejszych wydarzeń, była kolacja dla moich/naszych(żony) przyjaciół :) Chyba smakowało jedzenie, choć ja nie byłem do końca zadowolony z tego co mi i jak wyszło, za to cytrynówka była COOL:)
Nawet mi zostało 100 lat odśpiewane, Co jednocześnie podkreśliłem tym, że od teraz, w sensie 1.07.2011,  dzień ten, będzie oficjalnym  „Dniem dobroci Jarka” :) Za rok, liczę, że w tym samym składzie zobaczymy się za rok, choć liczę, że wcześniej ;)

Na koniec, jeden z moich „wierszy”, taki na wesoło ;)

„Załączniki”

E-mail przyszedł,
załączniki, ciekawostki erotyki,
gołe baby, jurne chłopy,
drugie zdjęcie – gdzie galoty?
Wszyscy goli, nadzy własnie,
tu pośladek, tu coś mlaśnie,
leca fotkami za fotkami,
gołe cycki tyłki gołe,
dzikie węże, ale cuda,
o, jest i nawet ruda.
Goła także, jak Bóg stworzył,
a tu facet ją chędożył,
choć starości już swej dożył.
Akty wszystkie już sprawdzone,
i wnikliwie rozpatrzone,
tu rozwarte, tam ściśniete,
fantastycznie zawinięte.
Dużo akcji, takie cuda,
przeciez tak to sie nie uda,
ale wszyscy radę dają,
one ciągną, oni pchają.
Jedno co tu zastanawia,
to tekst w mailu, kto go stawia,
Andrzej jakiś podpisuje,
i coś dziwnie wypisuje,
ani fajne, ani gładkie
„Zenek, mam Twa koloratkę.”

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 12, 2011 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Gdzie mnie można spotkać :)

Nie, wcale nie mam na myśli parków, ulic i tym podobnych:) Mam na myśli internet ;) Jako, że reklamy nigdy dość, to też zapraszam na inne moje blogi w sieci, już bardziej tematyczne, a nie o wszystkim i wszystkich ;)

Na początek, proponuję klasykę:P
Mianowicie chodzi o dwa blogi rowerowe:)

Single Speed – jest to blog o moich rowerach, perypetiach z nimi związanych i innych, różnych rowerowych ciekawostkach (dla mnie są ciekawe:) ). Nie tyczy się ten blog tylko Singli , ale i MTB, ostre koła i wszystko inne;)

Bikestats – na tym blogu można znaleźć relacje z wyjazdów rowerowych, krótszych (krótkie wyjazdy) i dłuższych (dłuższe wyjazdy:) ) Dzięki wykresom i statystykom widać regres i progres w mojej jeździe;)

Kolejnym ważnym i nowym dosyć blogiem, jest blog Motocyklowy, Motocykl – historia od początku. W nim też można znaleźć mniejsze i większe perypetie związane z motocyklizmem, z motocyklami, czasem i zdjęcia się trafią. Jako, że prawko mam rok, więc dopiero zaczynam pisać (a motocykl niecały miesiąc). W każdym razie, zapraszam:)

Następnym blogiem, który jest dla mnie ważny, gdyż, podchodzę do niego mniej zabawowo, jest Blog fotograficzny, traktujący  o moich zdjęciach, tych lepszych, zazwyczaj, gdyż i gorsze czasem uda mi się zamieścić, ale widocznie mi się podobało:) To jest taki wstęp do prawdziwej strony  o fotografii mojej, ale, że czasu nie ma za wiele, więc wszystko się ciągnie:)

 
Leave a comment

Posted by w dniu Kwiecień 15, 2011 in Nasza codzienność, Nasze strony

 

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Powrót:)

Masakra! długo mnie tu nie było, albo jeszcze dłużej niż długo. No ale cóż, trochę się działo w życiu, a do tego nowe obowiązki (w sumie przyjemności , ale raczej  z obowiązku;).

W każdym razie, idzie wiosna, więc znowu pobudka z zimowe snu nastąpi :)

Profil bloga jak widać, trochę się zmienił, no ale cóż zrobić :) mam nadzieję, że jednak nie zmienił się na gorsze, tylko na inny:) A może i lepszy?

W każdym razie, postaram się znowu pisać na bieżąco, zarówno na tematy poważne jak i mniej poważne;)

A więc witam wszystkich ponownie,  dzień dobry ;)

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 11, 2011 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , ,

Jestem graczem?

Dużo gracie na kompie? No cóż, ja już mniej, z paru względów.

Obowiązki jakby nie było są na pierwszym miejscu, a z dnia na dzień jest ich coraz więcej, rodzina jest również zajmująca, no i wiadomo, nie samymi grami człek żyje. No ale cóż, jakby nie było, od czasu do czasu pograć można, a nawet należyJ Jak znajdzie się trochę czasu to odpali się jakiegoś Wormsa, albo wyścigi(lubię, kierownicę mam, więc hulam J), aż e czytam CD-Action, to co miesiąc pełne wersje gier też mam. Ostatnio nawet gram cały czas w jedną taką fajną strzelankę – ot dla relaksu J

Czy jestem graczem? Czy jeszcze jestem graczem? Na pewno nim byłem kiedy grało się dzień w dzień przez całe wakacje! Kiedy całe dnie się zarywało, byle grać i grać, nie ważne, czy był to pegazus, C-64 czy pecet! Grało się w dobre gry i to było fajne. Rozrywka, która dawała upust i radość.

 

Dziś gram mniej, rzadziej, ale gram, interesują mnie informacje ze świata gier i choć obecnie komputer pozwala mi w małym stopniu w granie w nowości, to gram w to co mogę i nie narzekam. Nie jestem w stanie grać we wszystkie fajne gry, które wychodzą, aczkolwiek, jest parę takich w które chcę zagrać po kupnie nowego sprzętu. Na szczęście godzina tygodniowo, czy 5 godzin dziennie nie jest wyznacznikiem tego czy mogę nazywać siebie graczem. Jasne, czasem przyjdzie znużenie, ale miesiąc przerwy i gry widać w zupełnie nowym świetle.  Gram bo mi o sprawia przyjemność a więc jestem graczem. A że nie mogę dużo i często – taki lajf, ale znam wiele innych przyjemności ale to przychodzi z czasemJ

 
Leave a comment

Posted by w dniu Październik 8, 2010 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , ,

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 194 other followers