Ha… zdziwicie się dlaczego o tym?
Że niby to łatwe i przyjemne?
Za dużo telewizji i cudownych “Złotopolskich” Klanów, czy to na dobre czy złe;] Generalnie samo życie, a może tylko miłość?
Dośc…
Ślub to sprawa bardzo poważna i trudna do realizacji…
Wiadomo jak to na początku, zauroczenie, potem może seks, a może nie, potem miłość, potem wady i zalety, a potem magiczne TAK i błysk złota na palcu….a potem…
Horror;] bo inaczej nazwać tego nie podobna;]
Nie dziwie się, że ślub kościelny można wziąć tylko raz;] Drugi raz bym już nawet ochoty nie miał;]
Cały ten biznes, to w sumie bardzo zaawansowana operacja logistyczna!
Trzeba być niemal wszystkim na raz i wszędzie od razu!
Trzeba być świetnym organizatorem, niezłym inwestorem, dobrym handlowcem… A cała magia idzie w cholere…
To niestety nie jest Boże Narodzenie, na które wszystko przygotowujemy z radością…
Tutaj , w przygotowaniach przedślubnych i przed weselnych jest zaciekła walka, ciężkie decyzje, pot, krew i łzy…
Tak naprawdę całe te przygotowania to tak jakby semestr na studiach, a potem zdaje się egzamin i …człowiek się cieszy
To, że tak oceniam cały ten “biznes” nie oznacza, że się nie cieszę, że niedługo będę miał wspaniałą żonę, że zacznę z Nią nowe życie, “na własnych śmieciach”…
Bardzo się cieszę, tyle, że ta radość nie dotyczy przygotowań
Traktuje je jako nieuniknioną konieczność, wypływającą z upierdliwości kogoś na górze, dla którego nie liczy się cenny czas innych, a tylko formalności i formalności…może w tym jest jakaś metoda…to już nie w tym temacie i nie o tej porze
A więc od dzisiaj zostały 63 dni!!!!!
Dużo to czy niedużo…?
Powiem Wam za 64 dni
Zamieszczony w: Felieton
Oj Jarku Jarku. Ja Ciebie nie rozumiem, bo nie przechodziłam jeszcze przez tego typu przygotowania. W tym temacie jestem po prostu ciemna. Porównania masz super, sesja i egzaminy. A ja tylko dodam, że jak już przejdziecie przez to wszystko to potem będzie ten jedyny dzień który będzie swoistą wisienką na torcie