Resztę mieć w D…

Czasem jest tak, że się do czegoś dąży, jest się pewnym jakiegoś celu itd. A czasami się nie można zdecydować na coś :)

Właściwie to ja tak mam, że mam miliony pragnień a życie jedno ;) No ale …Moje niezdecydowanie nie zaczyna już męczyć tylko Agi, ale i mnie. Ciągle zmiany decyzji, najpierw na tak, potem na nie, a potem znowu na tak…sam się czuję zmęczony.

Także wysokie prawdopodobieństwo nie sfinalizowania soich planów jest także demotywujące.  Chyba trzeba życie brać takim jakie jest i resztę mieć w D !

Mam swoje pasję, dwie z nich realizuję już dosyć intensywnie, jedną musze sobie odpuścić, a trzecią rozwinąć (tą samą którą u Agi ma już niebotyczny poziom  postępu), jeszcze jedna albo i dwie, może nawet trzy  przyjemność, no i tez gdzieś miejsce na naukę jeszcze jest.

Trza się wziąć i nie pieprzyć, czas spieprza niesamowicie.

Wziąć i cieszyć się, życiem, szczęściem, nie przejmować się ustawami, politykami, durnotą i infantylizmem… Mieć to w D po prostu i żyć z całej epy ;)

Myślę, że to ostatni post z typu ” moje pragnienia kontra moje myśli” :) )

Odpowiedzi: 11

  1. To co to za dwie pasje, które intensywnie realizujesz?
    Jaką musisz odpuścić?
    A jaką rozwinąć?

    Bo bardzo jestem ciekaw :) hehe, ale co racja to racja czas “spieprza” niesamowicie szybko.

  2. he he :) co do tych dwóch pasji o intensywnej inwestycji i realizacji to : rower i fotografia :)

    Samochody (jako pasje muszę se darować, ale wiadomo, oko zawieszę :) )

    No i chciałbym rozwinąć podróżowanie z żonką (autkiem i w ogóle)

    Co do foto i rowerów mam wielkie plany inwestycyjno – przyjemnościowo – satysfakcjonujące :)

    No i do tego przyjemności trzy (chyba trzy :) )

  3. a tak jeszcze oprócz tego co napisałeś :-) co bardzo bardzo przekonuje :-) (co nie koniecznie jest mi dany ze względu na uroczą mą pociechę), myślę sobie, że super jest mieć plany i marzenia i myśleć o tym czego by się chciało, ale przygotować się też na to, że nie wszystko zdążymy zrealizować z tym krótkim życiu naszym (ale właściwie to już napisałeś), ale chodzi mi dalej o to :-D , że ludzie, którzy nie marzą, nie mają celów, żyją tylko z dnia na dzień nie marząc o tym co mogłoby zdarzyć się w przyszłości (od najmniejszych, najbardziej rzeczywistych, najmniej rzeczywistych itd do tych zupełnie kosmicznych), że Ci ludzie, którzy nie potrafią zmieniać decyzji swoich, zmieniać siebie pod wpływem różnych impulsów, tak naprawdę nie czują, że żyją :-) i są (przepraszam za dosadne określenie, akurat nie mam czasu myśleć nad łagodną zastępczą formą) leniami :-) nie świadomymi wielu spraw, które tracą :D myśl ta rzecz jasna określiłam bardzo ogólnie :) więc nie czepiajcie się słówek i szczególików :D

  4. Osobiście uważam (od nie dawna, bo wcześniej myślałem jak ty:) , że to nie marzenia nadają sens życiu, nie dążenie do nich, ale hobby, które nas cieszy, odciąga od szarej rzeczywistości, pochłania nasz czas i kasę (do tego zaliczamy tez tzw. “przyjemności” ). To nadaje sens życiu, a nie jakieś marzenia do których się nie dąży, bo realizacja jest niemożliwa. Marzenia są nieodłącznym elementem życia, ale na nich nie ma co się skupiać.

    Skupmy się na codziennej przyjemności, hobby, a nie na odległych marzeniach, na które trzeba odkładać całe pensje przez 100 lat :)

    A co do pociech…z tego co wiem, to już prawie samodzielny jest, więc…matka by się za siebie wzięła, a nie uproszczała i smęciła ?;>

    Dziecko…hmm..może se z Aga sprawimy…;)
    Ale to na następny temat :) może w przyszłym tygodniu?:)

  5. W przyszłym tygodniu o tym napiszesz czy sobie sprawicie? ;P

    Nie do końca się zgodzę. Marzenia można podzielić na kategorie. Trywialne, proste do zrealizowania, problematyczne, trudne do realizacji i niemożliwe. Jeśli ktoś koncentruje się na jakimś marzeniu z pierwszych trzech kategorii i dąży do jego zrealizowania to może uczynić z niego tymczasowy sens w życiu. Oczywistym jest że te marzenia zmieniają się i ewoluują. Stają się z czasem łatwiejsze lub trudniejsze do realizacji. Zbyt wiele czynników decyduje o możliwościach w dążeniu do takiego celu. Weź na przykład mój motocykl, rower i lustrzankę. Jeszcze rok temu przecież narzekałem i smęciłem że to nie do zrealizowania. Mówiłeś wtedy że za wiele chcę na raz. :P Odpuściłem sobie aparat, pokombinowałem (przez 8 miesięcy nie kupowałem nic dla siebie) i teraz mam rower i motor. Spłacać jeszcze będę jakiś czas ale to inna bajka. Rok czy dwa temu uważałem to za niemożliwe, a teraz myślę że do grupy “problematyczne”. Czyli nie było tak źle. Mam jedno wielkie marzenie, które jakbym na głowie w tej chwili nie stanął jest nierealne do zrealizowania, a realizacja którego jest niemal niezbędna do życia. Chodzi tu oczywiście o mieszkanie. Myślisz że bez sensu jest dążenie do zrealizowania takiego celu?

  6. Gdy posegregujesz sobie swoje marzenia w skali od najbardziej pożądanego do najmniej pożądanego i będziesz się trzymał tej kolejności, to uważam że jesteś przepraszam Jesteście w stanie większość z tych marzeń spełnić. Zauważ że macie już o niebo lepszy start niż wielu innych.

  7. Powiem Ci, że ja sobie to wszystko uprościłem :)

    To co mogę zrealizować – to pragnienia – prędzej czy później mi się uda coś tam kupić, zrobić etc.

    To czego nie będę w stanie zrealizować – to marzenia – ich trudność w realizacji polega na tym, że : moje myślenie w różnych kategoriach nie pozwala, nie jestem sam, musiałbym zrezygnować z innych pragnień (których jest dużo za dużo i z dnia na dzień dochodzą nowe:) ) itd. Ktoś kiedyś powiedział, że marzenia powinny zostać marzeniami i to mi jakoś pasuje ostatnio :)

    Oczywiście za Agę nie wypowiadam, ona ma mało pragnień, a długo falowe pragnienia, podnosi do stanu marzeń ;)

    Mówisz, że nie jesteś w stanie zrealizować “marzenia” jakim jest mieszkanie… Fakt nam się jakoś fartnęło, ale inni ludzie biorą kredyty na 30 lat i maja mieszkanie i jakoś żyją.
    Weź się ożeń z pracująca kobietą :D (dużo więcej kasy do wydania :D )

    A poważnie to Ty chyba swoja kasę palisz, bo co się spytam, to nie masz :) ( ja tez mówię, że nie mam, ale nie dlatego, że nie mam, ale dlatego, że żal mi się z nią rozstawać czasem :) ) Ale wiem, że masz inne zdanie na ten temat itd, ale ja mam swoje teorie, ale nie o tym chciałem :)

    ja mówię jak ja sobie to ułożyłem, ta tzw, hierarchię, i to powiem, ze tak sobie ułożyłem od niedawna i jakos lepiej mi się zrobiło ;)

  8. Aaa..co do dziecka…napiszę:P
    na sprawienie będzie czas :)

  9. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego ile mieszkania i kredyty mieszkaniowe kosztują. Nie wystarczy ożenić się z pracującą kobietą. (choć wolałbym z powodu uczuć się żenić niż pieniędzy) W każdym razie to nie takie hop-siup płacić miesięcznie raty po 1500-3000 zł. Niestety na razie jest to temat nie do przeskoczenia.
    Co do samego ożenku to wpierw trzeba mieć kandydatkę. ;P hehe a od poznania do ślubu długa droga. Sam to przecież doskonale wiesz. :)

    Palenie kasy :) hmm w pewnym sensie masz rację. Kasa pali mi się w rękach. Nie znaczy to że jestem rozrzutny i wydaję na pierdoły. Wszystko jest po planowane co do złotówki. Choć zdarzają się sytuacje nadzwyczajne, które w te plany brutalnie ingerują :/ A to że mówię że nie mam kasy to dlatego że nie była przewidziana na ten cel o który pytałeś ;p hehe

    Sposób podzielenia sobie priorytetów na pragnienia (do realizacji) i marzenia (jako nierealne) jest dość ciekawy, ale ja chyba wolę myśleć w kategorii realizacji marzenia niż pragnienia. Chociaż nigdy nie wiadomo co z tych założeń rzeczywiście się uda zrealizować. :)

  10. Zdaje sobie sprawę i wiem ile to kosztuje i ile trwa. Ale jak se pomnożysz te 1000zł razy 12 miesięcy razy 30 lat. Ania i Rafał z tego co wiem biorą kredyt na mieszkanie….a kokosów nie mają;>

    A co do realizacji marzenia nie pragnienia…. ty chyba się jakoś musisz dowartościować :D

    Na koncert Kultu do areny idziesz, czy znowu no cash?;]

  11. Ja powiem tak: pojawiła się tutaj ciekawa dyskusja. Każdy mam wrażenie myśli podobnie, ale inaczej nazywa pewne kwestie. Pragnienia czy marzenia dla mnie istnieje różnica między tymi dwoma sferami. i to dość znacząca.. Pragnienia można zrealizować, są bardziej realne i chyba można je zrealizować szybciej niż marzenia, marzenia natomiast często są rozłożone w czasie, myśli i dąży się do nich dłużej.. tak ja uważam. Faktem jest że trzeba mieć i jedno i drugie by żyć… Człowiek, który nie ma marzeń, pragnień (nawet tych malutkich), hobby mam wrażenie szybciej jest zmęczony życiem lub nie odczuwa satysfakcji z życia. Dlatego każdy dąży do realizacji pewnych odskoczni w swoim życiu.. dla mnie są to podróże, nawet te najbliże i tyle mi potrzeba, Kuba ma moto i rowerki, Jarek ma rowerki i fotografię.. najważniejsze by każdy znalazł to coś co pozwoli mu uciec od rzeczywistości (bo tym też są po części marzenia).
    Dla większości ludzi wielkim marzeniem jest mieć mieszkanie, o czym była już mowa, dlatego o tym piszę… Wydaję mi się że mój Miś zbyt lekko podchodzi do tego tematu. Wynika to chyba z nieznajomości ten sfery życia czyli czynszu ;) ;) Dla większości ludzi jest to marzenie nieosiągalne i takie już pozostanie bo tu pojawia się pytanie czy brać ten wielki kredyt i wtedy wszystko idzie na ten cel, ale wtedy na nic innego kasy się nie ma, czy cieszyć się życiem ,ale rezygnując z tego marzenia.. bo rzadko można pozwolić sobie na jedno i drugie w tym kraju.. niestety….
    Ale realizujmy pragnienia i marzenia by życie było kolorowe i piękne;)

Dodaj komentarz