Co jakiś czas będą się pojawiać dowcipy, co by było weselej:) Oczywiście żadnej regularności
Dowcip zapożyczony z forum CD-Action
Weekend. Niedziela rano. Facet postanowił pojechać powędkować w nieznaną sobie okolicę. Dojechał do pewnej małej wsi gdzie postanowił rozpocząć swoje łowy. Rozsiadł się wygodnie nad jeziorkiem i łowi. Mija godzina, dwie, trzy i nic. W końcu nagle coś ruszyło. Facet ciągnie, ciągnie, aż w końcu wyłowił gówno. Strasznie się zdziwił tym faktem gdyż okolica, którą wybrał słynęła z dużego zamiłowania do porządku. Zauważył nieopodal miejscowego przechodnia i zagadał:
- Panie jak to jest, taka czysta okolica u was, wiec skąd tu to gówno w jeziorze?
- A wie pan, u nas we wsi krąży pewna historia. Kiedyś dawno temu, żyła sobie w tej wiosce pewna para zakochanych. Młoda pasterka i syn młynarza. Byli w sobie bardzo zakochani. Codziennie przychodzili razem nad to jezioro i tutaj spędzali ze sobą wiele romantycznych chwil. Dni upływały im szczęśliwie i w spokoju. Pewnego dnia jednak ich spokój został zakłócony, gdyż dotarła do wioski wieść o wybuchu wojny. Syn młynarza był silnym młodzieńcem, więc nie trwało długo aż dostał powołanie do służby wojskowej i musiał jechać na wojnę. Pożegnanie z dziewczyną było ciężkie lecz poprzysięgli sobie, że po skończonej wojnie znowu spotkają nad tym jeziorem jak zwykli to robić i wrócą do swojego szczęśliwego życia. Mijały dni, tygodnie, miesiące, a chłopak wciąż nie wracał. Dziewczyna zaś wiernie czekała i codziennie przychodziła nad jezioro wyczekując powrotu ukochanego. Kiedy któregoś dnia posłaniec przyniósł wiadomość, że syn młynarza zginął na froncie, dziewczyna popadła w ogromną rozpacz i ze smutku rzuciła się do jeziora i utopiła.
- To straszne!
- Pan poczeka to jeszcze nie koniec. Później jednak okazało się, że informacja nie była prawdziwa. Syn młynarza wrócił z frontu cały i zdrowy. Jednak gdy dowiedział się o tym, co spotkało jego ukochaną, z rozpaczy wskoczył do jeziora w którym straciła życie jego ukochana i również się utopił.
- Tak, to bardzo smutna i przejmująca historia, jednak nadal nie rozumiem, skąd się tu wzięło to gówno w jeziorze?
- Nie wiem, pewnie ktoś nasrał.






