Dzień na rowerze – wersja moja.
Kilometry są orientacyjne, nie pamiętam dokładnie i nawet nie próbujcie się sugerować
[0 km] – Godzina 7:00 – Jestem nad Maltą, stoi namiocik, nadmuchuje się brama… jestem tylko ja, Jadę kółko wokół jeziora– głupio być pierwszym!
[10 km] – Jesteśmy już w trasie, przebijamy się przez miasto (pozdrawiam kierowce w Peżo) by wjechać w las.
Spostrzeżenia: Nie lubię kopnego piasku!
[20 km]- W lesie przez przypadek spotykamy operatorów kamer i fotografów. Po niedzieli przez TV nie zauważyłem nigdzie materiału. Dziwne bo oglądałem dokładnie BBC i CNN?
[21 km] – Otoczyły mnie dwu metrowe pokrzywy – lekko zdrętwiałem :pp:
[30 km] – Oborniki? Nie wiem, w każdym razie zaczynam czuć mój tyłek: jeszcze 46 km i wracam PKP (błędne założenie)!
[40 km] – Oborniki, na pewno. Tor motocrossowy wita. Oparłem rower w jakichś chaszczach o blok ceglany (cz co to tam było). Pajęczyny są lepkie…ble.
[50 km] – Jedymy Asfaltem, do Obrzycka! Wyprzedzanie, hamowanie, Spokojne tempo. 2 gleby, wszyscy żyją! W czasie jazdy z Fazim oglądaliśmy chwilę dłuższa fajną ten no..ee..rower fany był tam :devil:
[60 km] – Lavina jedzie przed nami. Fazi się zagapił i stwierdził, że znaczek „B” na spodniach Laviny oznacza baba :devil: Nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić i potwierdzić
[70 km] – Znowu piach i pod górkę… mówiłem, że nie lubię piachu i górek w górę? Tu się najbardziej zmęczyłem! koleś na Ukrainie chyba, daje radę, na przerwie pali fajki, a ja nie miałem sumienia powiedzieć, ze mu się błotnik koleboce
[76 km] – Niektórzy mają 78, inni 80 km, jak jechali – nie wiem:P Dobijamy do „plaży” nad rzeką.
Parkujemy rowery, i idziemy wykorzystać kupony na jedzonko. Grochówka albo bigos z kotła i pyszna kiełbacha z grilla! Dla głodnych był jeszcze chleb ze smalcem. Niektórzy się wypierali, że go niedawno jedli! Fazi organizuje zgrzewkę wody – Nam nic nie przyniósł;]
Zapada decyzja – 5 osób wraca na rowerach, (z ekipy ) dwoje PKP. Później się okazuje, że PKP kazało na siebie za długo czekać i pojechali rowerami
[80 km] – Wracamy..tj. Próbujemy! Chwila błądzenia we Wronkach, GPS sucks, i znowu w las i w piach! Czy ja nie mówiłem, że…
[100 km] – Jedziemy, nie wiem już gdzie i nie wiem jak – tyłek odpada!
[115 km] – Górka w dół, to lubię! Po 10 sec. Aerodynamicznej pozy i nie pedałowania osiągam 30 km/h. Wyprzedza mnie CyGi kręcąc jak szalony. Po chwili go wyprzedzam przy 57km/h. Przez tą chwile tyłek miał zero bólu.
Wnioski: tyłek boli mniej wprost proporcjonalnie do rosnącej prędkości :spox:
[130 km] – Jedziemy dalej, bliżej końca ! Oborniki Welcome! Chwilę z Cygim i Lavina błądzimy w Obornikach Dwie osoby zostają w mieście.
[140 km] – Jedziemy skrótem na Biedrusko. Skrót się okazuje dłuższy niż się wydaje! Lavinie dziękujemy za wycieczkę:). Klejenie lampki taśmą izolacyjną pod obstrzałem z ASG!
[150 km] – Do Poznania zostaje Mi i Cygiemu 12 km. Ciemno jak w Piwnicy bez okien. Jedziemy!
Ostatnie kilometry w ciszy. Padamy na ryj ! Ale jakoś się jedzie – niedaleko już dom!
[172 km] – Kilometry liczone już z dojazdem nad Malte i kółkiem. Jestem w domu. Rower trzeba wnieść na drugie piętro. Jakoś dałem radę. Satysfakcja nie opisana Nowy rekord dystansu!
Średnia prędkość coś koło 18 – nie jest źle. Pisałem, że była spora satysfakcja?
Jakbym mógł wybierać…jechałbym ponownie!
Dziękuje za Super towarzystwo, przy którym Turbo Dynoman to cienias.
Świetnie się z Wami jechało!! Przepraszam, za niezapamiętanie wszystkich imion, ale to taka moja wada wrodzona chyba – za dużo osób na raz

Pisze wiersze, to nie pierwsze,
wierszokleta, nie poeta,
ja spamuje gdy coś czuję
coś fajnego przyjemnego,
ani trochę szkodliwego,
trochę spamu nie zaszkodzi,
kobiece biusty oswobodzi,
a tam w szkole, me talenty,
ukazywać nie ma po co,
toć w C plusie wiersz zaklęty
ale trzeba znać patenty.
Wolę jechać na rowerze,
niż wymyślać dziury w serze,
pedałować po kres sił,
ale nigdy z byle kim!:)
To tyle na temat mojego wierszowania 
Opis Kuby