RSS

Archiwa tagu: Dowcip

Myśli, najlepiej cudze…

Nie wiem, czy zauważyliście, ba, pewnie nawet uczestniczycie w tym nikczemnym procederze. Jak często cytujecie “kogoś znanego”, z którym się zgadzacie w 100 procentach? Ba, pewnie często. Tu nie chodzi o to żeby się nie zgadzać. Zgadzajmy się,  jak najbardziej, ale nie cytujmy na Facebooku!  Czy to problem powiedzieć oczywistą rzecz własnymi słowami, tworząc ” własny cytat”? Czy to takie trudne?
Bo ktoś coś kiedyś powiedział i było to mądre, to cytuję. Świetnie, pogratulować oczytania i wiedzy ogólnej, ale do cholery, po co cytować kogoś co dziennie, ot tak, bo coś trzeba na fejsie napisać, to walnę cytat.

Jak często używacie cytatów w życiu codziennym? Raz na miesiąc? Myśli innych ludzi są ważne, ale ważniejsze są własne. Czy myślenie, że zgadzamy się z czyjaś myślą, to myślenie ma jeszcze jakiś sens? Nie łatwiej zamienić własne myślenie, na czyjeś, mówić tylko cytatami, a mózg odesłać na wcześniejszą emeryturę?

Tak, ja też cytuję, ale rzadko, a jeśli już to raczej jakieś humoreski, niż poważne mądrości życiowe.
Mam na tyle rozwinięty mózg, że potrafi tworzyć własne poglądy i formułować zdania, które nie są czyimś cytatem.

Nie znoszę cytowania w nadmiarze… Już swojego czasu była akcja na demotywatorach, że naśmiewano się z całego tego cytowania, bo ludzi też mieli dosyć ogromu cytatów i cwaniactwa użytkowników, którzy nie mając pomysłu, dadzą cytat czyjś, pożyczony, do tego obrazek i voilà.

Cześć osób wychodzi z założenia:
Nie wiem nic, ten cytat mi się podoba, wygląda na mądry, bo przecież głupi nie jestem, to wkleję.

Możecie mnie zacytować:P

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 8, 2012 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Co myślę o… vol.5

Kolejna odsłona :) Zapraszam;)

 
Stadion Narodowy: Obiekt, zapewne sportowy, bo już wszystkich Romów i Rumunów powyrzucali z spod stadionu. Nikt nie wie dlaczego, skoro zaopatrywało się u nich połowa Warszawy. Teraz ta połowa chodzi niezadowolona, bo nie ma targowiska, a druga chodzi niezadowolona, bo Stadion niby nowy, a i tak, za drogi, za Nasze i w ogóle. Można powiedzieć, przerost formy nad treścią, jeśli o pompatyczność otarcia – jakby to był jedyny stadion sportowy w naszym kraju.

Trawa: roślina zielona, która zimą jest pod śniegiem, a latem pod kupą. Doskonale i przyjemnie się ją odczuwa stopami, a i czasem przyjemnie się na niej położyć (sprawdźcie czy nie ma kupy, jeśli kładziecie się na nią latem). Trawa nie służy do palenia, wciągania i wstrzykiwania. Nienawidzona podczas jej pielęgnacji, aczkolwiek nic lepszego od jej zapachu świeżo po skoczeniu nie wymyślono.
Co dziwnie, przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu, nie chce rosnąc nawet kępka.

Pieniądze: rzecz nabyta, aczkolwiek bardzo niepewna, ulotna, a czasem zabierają więcej niż dostajemy. Ponoć środek płatniczy, a i tak większość osób wie, że służy do smarowania. Wszyscy kochają pieniądze, niestety często bez wzajemności. Kobiety mają tendencję, do wydawania pieniędzy już przed ich otrzymaniem i rozplanowaniem budżetu na cały miesiąc. O właśnie – pojawiają się tylko raz w miesiącu.

Stringi: ponoć bielizna, ale jeszcze nikt jej nie zauważył. Cieńsze niż sznurowadło w bucie, za to elastyczne na tyle, by dało się zaciągnąć na połowę pleców. Nie sprawdzają się przy podpaskach. Zajmują za to mało miejsca i są idealne do pracy w “kuckach”.

Wystawa: Miejsce spotkań osób, które się znają na czymś, bądź się nie znają w ogóle, ale maja to w dupie, bo po prostu lubią sobie popatrzeć. Są nawet skłonni za to dać pieniądze, ale wystawca musi być znany. Miejsce w którym warto się pokazać, by można następnie godzinami opowiadać wszystkim, jakim się to jest yntelygentem, gdzie się nie było, czego nie widziało, z kim nie rozmawiało – często jedyne miejsce, w której niektórzy lizną trochę kultury, ale dalej nie rozumieją o co chodzi i po co przyszli.

Książka: Papierowa wersja filmu na DVD – w 90% lepsze niż wspomniany film. Pobudza wyobraźnie, rozwija język. Wadą jest to, że trzeba umieć czytać. Przy trudniejszych książkach wymagane jest czytanie ze zrozumieniem, a w niektórych także pewna wiedza dotycząca świata. Plotka o tym, że wyginęły jest fałszywa.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 7, 2012 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jakoś tak do przodu

Bez zbędnego owijania w bawełnę:)

Ostatnimi czasy zaczyna mi brakować domu z garażem i podjazdem, a właściwie to tylko garażu i podjazdu mi zaczyna brakować, nie ma nic bardziej odprężającego, jak bezstresowe pucowanie i grzebanie przy swoich pojazdach na swoim podjeździe w ciszy  i spokoju. Ostatnio to chyba mój ulubiony sposób relaksu, wyciszenia, masakrycznie fajnie mi to robiło na moją psychikę.  4 godziny pucowania samochodu naprawdę mnie wyciszyły i uspokoiły, no ale to tylko okazyjnie, jak rodzice udostępnią miejsce. Musze się motorem za niedługo wybrać na mycie;) Zwłaszcza, że coraz więcej mam kosmetyków do mycia i pielęgnacji samochodu i motocykla, a będzie jeszcze więcej i jeszcze lepszych, ale to z czasem, bo to tania zabawa nie jest. tak to bywa jak się po dziwnych forach chodzi ;)

Powoli, bardzo powoli ruszam także z moją stronką www. Adres to www.jkulczynski.com.pl, ale zanim coś tam będzie godnego uwagi pewnie sporo wody upłynie.No i nie będzie to żadne fleshowe cudo, a prosta htmlowa galeryjka :) i już! W dzisiejszych czasach trzeba stawiać na efektywność nie efektowność:) chyba;)

Po wypadku fryzjerskim, tkwię w postanowieniu, że zapuszczam włosy;) Jak długo wytrzymam nie wiem, ale jakieś dwa miesiące mam z głowy jeśli chodzi o auto-strzyżenie;)

Próbuję też, znaczy jak na razie w postanowieniach, zrestartować się fizycznie, poczuć miłość do rowerów, taką mocniejszą ( w sensie ujeżdżać je:P) Planuje też regularnie odwiedzać siłkę, ale zobaczymy co się z tego urodzi.

No i dalej już tylko marzenia materialne, typu drugie moto, drugie autko… tak naprawdę, na chwilę obecną, jakichś konkretnych marzeń nie mam, przynajmniej do póki nie mam kasy ;) Jeśli kasa by była, kilka opcji, można powiedzieć, mam na oku, zarówno jeśli chodzi o dwa jak i o cztery kółka;) Liczę, że na marzeniach się nie skończy ;) Oczywiście rower jakiś wypasiony też by się przydał, ale najpierw muszę się zrestartować;)

Z czytaniem, nadal kiepsko, nie wyrabiam, a oni piszą coraz to nowe i nowe… masakra. A z kina to chyba zrezygnujemy, bo 50zł za jednorazowe obejrzenie filmu, to ciut za dużo. Lepiej odczekać trochę i DVD kupić sobie;)

 

O czymś pewnie nie napisałem, ale to tam… małe miki, jeszcze nie raz napiszę i nie raz zapomnę…

Czas spać:)

 

 
Leave a comment

Posted by w dniu Wrzesień 5, 2011 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Panie, no co pan…

Kurczę, jak mnie wkurza wszystko…. no dobra przesadziłem… ale ostatnio, jakoś drażliwy jestem bardziej niż zwykle na to co i tak mnie już dawno wkurzało;) Może zacznij od …Tłumu;]

 

TŁUM

Normalnie nienawidzę poruszaćsię z motłochem razem, wolę osobno “pyknąć” tam gdzie chce, w takim tempie w jakim uznaję za słuszne. I wcale mi teraz nie chodzi o korki samochodowe… to inna bajka. Ale tłum  (użyłem “ale” jako pierwszego w zdaniu…a ponoć się nie roi tak… ale jak widać idzie:P)  w czystej postaci to istna makabra. Przykładowo.. Zakończyły się zawody Red Bull X-fighters (tja, byłem :) ). 35 000 ludzi opuszcza swoje cudowne krzesełka i wylega na ulicę… i idzie takie stado w dwóch kierunkach, jak mi się wydawało, w każdą stronę idą wszyscy. Idą… no właśnie… wloką się. Dlaczego oni nie chcą szybko zająć się czym innym… tylko idą jakby Chcieli a nie mogli… może dlatego, że ciemno było….
Albo (można zdanie zaczynać od “albo”?:) ludzie w kinie…np. w Multikinie 51… Festiwal Transatlantyk (korzystam z filmów darmowych, polecam :) )Multum ludzi stoi przed wejściem na sale, bo coś tam obsługa knuje, no  i stoją na środku ciągu komunikacyjnego… jak krowy na rowie. Gdzieś tam wężyk przesuwa się w przód, ale w tempie ślimaczym, bo gdzieś w połowie zaplątał się koleś co nie umie czytać i nie wie czy numer sali wydrukowany na bilecie pokrywa się z tym co widnieje nad wejściem…jakieś niepodobne musiały być, bo przez całą drogę szukał jakiegoś znaku od Boga.

Drugie co mnie wkurza, Ceny paliwa…

 

PALIWO

Noż kurde, nie dość, ze cały czas cena za litr idzie w górę, osiągając historyczne rekordy, to znowu zapowiedzieli podwyżki. No ile można…. kiedy mi pensje podniosą, żebym mógł na paliwo wydać? No to się w głowie nie mieści. Oczywiście, można rowerem jeździć, nie mam nic przeciwko… ale lubię jeździć czymś z silnikiem ;] Jak znowu paliwo podrożeje, to będę musiał zrezygnować z obiadów w weekendy, bo jedzenie pójdzie w górę. Nie mówiąc o innych uciechach życia;]

Pogoda mnie nie wkurza…o dziwo… co najwyżej przeszkadza:P Ale najbardziej mnie wkurza…

 

CZAS

A w sumie jego brak… 1001 rzeczy do zrobienia, a ja nie mam kiedy tego wszystkiego ogarnąć. Przydałoby  się żeby doba miała 36 godzin. Wtedy bym ze spokojem wszystko co chcę porobił, wyspałbym się i mógłbym iść ze spokojem do pracy. Tak na dobrą sprawę… się zastanawiam, czy to moja wina, czy tego, że czas tak zapieprza? Ostatnio mam “tyle tego wszystkiego”, że zacząłem w kalendarz wpisywać co, gdzie, kiedy… bo już sam nie wiem, czy mam włożyć ręce w to czy w tamto, z kim, wtedy a i po co dobrze wiedzieć.

Masakracja, po prostu Masakrcja ;) Ale nic tam… Jakoś to będzie;] Jak zawsze;]

I tym optymistycznym akcentem na dziś kończę:)

 
2 Comments

Posted by w dniu Sierpień 10, 2011 in Co myślę o...

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Spoglądajac w przeszłość

No cóż, znowu pisze:) Po wczorajszym to kolejny wpis w tym tygodniu, wena mnie ogarnęła czy jak:P Przeglądałem sobie tego bloga, jak różny on jest, o jakich różnych rzeczach traktuje, i w sumie, jak rozwijam  ja i moje podejście do życia;) (taaa starzeje się:P) Kiedyś były to zazwyczaj krótkie wpisy, byle coś tam było, sporo zdjęć, mało dokładnych informacji, żeby nie powiedzieć, szczegółowych… chyba teraz jest lepiej…chyba;)

 

Kiedyś to jednak człowiek był dzieciakiem, mimo iż blog powstał gdy byłem dorosły, ma już w końcu prawie 5 lat (dokładnie minie 5 lat w listopadzie;) ) W sumie nawet nie sądziłem, że cokolwiek w internecie mojego aż tle przetrwa, co mnie w sumie cieszy, czasami nawet ktoś tu zajrzy, miło ;)
Wracając do dzieciaka, coś tam było takiego innego niż jest teraz. W sumie ja się trochę zmieniłem (po ślubie), trochę zmieniła się moja sytuacja, posiwiałem więcej, spoważniałem (jak ktoś mówi inaczej, to się nie zna:P). Zmieniły mi się też oczekiwania wobec życia(jasne….;P ).

Wracając do tematu… to na początku miał to być blog o Nas, czyli mnie i Adze, potem ewoluował w stronę opisywania świata z mojego punktu widzenia, bo Aga pisać nie pisała, potem tak jakby, nie miałem o czym pisać, to wymyśliłem sobie jakieś dziwne kategorie gdzie znajdowały się marne wpisy ;)

Ale potem zmądrzałem…trochę, stwierdziłem, że albo rybka albo pip…akwarium i skręciłem w stronę bloga, który zachowuje moje myśli, plus parę żartobliwych rzeczy (np. “Co myślę o…”) Wydaje mi się, że taka forma utrzyma się do śmierci, gdyż, ja już się nie zmienię….

hmm.. to ostanie było smutne… czas skończyć :P

To był ostatni wpis przed wakacjami! A więc… do zobaczenia po letniej przerwie;)

 

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 15, 2011 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Co myslę o… vol.4

“”Właśnie, co myślę o… czyli krótko i na temat, dotyczy wszystkiego, nowości, starości, historii, ludzi, rzeczy , tak jak mówiłem, wszystkiego ;) I raczej pół żartem niż  pół serio:)
To już czwarta odsłona:) Zapraszam :)

 

Telefony od ludzi oferujących cokolwiek przez telefon: Bzdura, oni nic Ci nie mogą zaofiarować, chyba, że jesteś babcią po 70 i wierzysz we wszystko łącznie z Rydzykiem.

Kiełbasa: Wyrób mięsny , z dużą zawartością tłuszczu (oł jea), przypraw (mniami) oraz mieszanką mięs, zazwyczaj wołowego  i wieprzowego, czasem dziczyzna (pycha!!) Wyrób domowy! Nie należy mylić z wyrobami kiełbaso-podobnymi, które mają w sobie tyle wody, że można się domyślić, dlaczego w Afryce jest susza. Co dziwniejsze,  kiełbasa kupowana na straganie, bez daty ważności na opakowaniu, bez opakowania, pakowana w mało higienicznych warunkach jest zazwyczaj przez starszego pokolenie uważana za lepszą od tej zapakowanej i  zapodanym składem tego wyrobu w sklepie. Zapewne chodzi tu o jakiś nieznany mi dreszczyk emocji, typu, będzie salmonella, czy nie. Zaznaczam, że “Salmonella”, to nie nazwa kiełbasy.

Zwrot podatku: każdy o tym marzy, żeby Państwo oddawało nam pieniądze. niestety, czasem trzeba dopłacać. Zwrot podatku funkcjonuje też, jako premia do wypłaty. Z drugiej strony, to nikt nie może od razu obliczyć dokładnej kwoty, którą Państwo musi ściągnąć?

Robol: Tak zwany pracownik fizyczny, zwłaszcza widoczny w sezonie wiosenno-jesiennym, często z obnażonym torsem i szelkami od ogrodniczek seksownie dyndająych poniżej kolan, dla wzmocnienia efektu seksualności. Co dziwne, nie koreluje z tym często wygląd brzucha, który jest zazwyczaj bardzo opuchnięty, zapewne od nieustającego  wysiłku. Nieustający wysiłek polega na tym, że robol, tak się wysila przy piciu piwa, że potem nie może ustać, co powoduje pozycję leżącą, a tym samym zwiększanie opuchlizny. Mimo wszystko Robol, to potrzebny element w każdej gospodarce. Niestety efektywność i wydajność takiej osoby jest często poniżej 50% możliwości.

Sekretarka: osoba, która zachowuje bardzo ważne sekrety, zazwyczaj takie, które mogą zaszkodzić jej szefowi. Często uważana, za Szparkę sekretarkę – charakteryzuje się ofiarnością i poddaństwem wobec przełożonego, rozkłada wszystko przed szefem i nie ma nic do ukrycia. Jej atuty to mini spódniczka, duży wydekoltowany biust, oraz okulary, które ściągając powodują wysunięcie języka i oblizywanie warg. Sekretarka ma sens, gdy szefem jest mężczyzna.

Woda: związek wodoru oraz tlenu. Potrzebny do życia, do przeżycia, w ogóle niezbędny. Mimo iż człowiek zawiera w sobie 70% wody, błędnie mówi się ” z prochu powstałeś w proch się obrócisz”, zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmiemy fakt, że nie ma wody w proszku. Co dziwniejsze, woda stworzona z wodoru, gazu wybuchowego i palnego, oraz z tlenu, bez którego nie ma możliwości występowania ognia, w ogóle nie jest palna, a dodatkowo posiada właściwości  gaśnicze.

 

 

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 14, 2011 in Co myślę o...

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wracam i wracam i wrócić nie mogę

No cóż, znowu się opieprzam z wpisami na blogu :) Ale zobaczycie, kiedyś to i książka z tego powstanie (ciekawe kto to wyda;]). Jak to mówią Amerykanie, nieważny umysł (ang: nevermind ;) .

Czyżbyście spodziewali się dziś jakichś niesamowitych zwrotów akcji, ciekawych zagadek, żartów  czy “kto to tam wie” czego jeszcze?:) Nie? To doskonale, bo nic takiego nie nastąpi.

Niedługo mam urlop, więc coś tam wypadało przed urlopem napisać:)  Trochę się wydarzyło, od kwietnia…. łoł… ;)

No w każdym razie definitywnie zakończyłem już naukę :) To raz:)
Odzyskałem przyjaciółkę, która jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałem:) To dwa;)
Brakuje mi chęci i czasu na rower:( To cztery (ale kanał, bu;])
Brakuje mi  w ogóle czasu na 100 innych rzeczy do zrobienia … to też  kanał… To pięć;]
Dalej lubię czytać książki:) To sześć :)
Playstation 3 jednak okazało się świetnym zakupem, podobnie jak Tv :) To sześć;)
Wyładniałem….na brzuchu… wygładził się…. ech… to siedem;]
Dalej niezmiennie uwielbiam jazdę motocyklem i samochodem:) To osiem:)
Czasami mnie szlag trafia…to dziewięć;]
Poczucie humoru mi nie słabnie :) To dziesięć:)

W sumie jednym z ważniejszych wydarzeń, była kolacja dla moich/naszych(żony) przyjaciół :) Chyba smakowało jedzenie, choć ja nie byłem do końca zadowolony z tego co mi i jak wyszło, za to cytrynówka była COOL:)
Nawet mi zostało 100 lat odśpiewane, Co jednocześnie podkreśliłem tym, że od teraz, w sensie 1.07.2011,  dzień ten, będzie oficjalnym  “Dniem dobroci Jarka” :) Za rok, liczę, że w tym samym składzie zobaczymy się za rok, choć liczę, że wcześniej ;)

Na koniec, jeden z moich “wierszy”, taki na wesoło ;)

“Załączniki”

E-mail przyszedł,
załączniki, ciekawostki erotyki,
gołe baby, jurne chłopy,
drugie zdjęcie – gdzie galoty?
Wszyscy goli, nadzy własnie,
tu pośladek, tu coś mlaśnie,
leca fotkami za fotkami,
gołe cycki tyłki gołe,
dzikie węże, ale cuda,
o, jest i nawet ruda.
Goła także, jak Bóg stworzył,
a tu facet ją chędożył,
choć starości już swej dożył.
Akty wszystkie już sprawdzone,
i wnikliwie rozpatrzone,
tu rozwarte, tam ściśniete,
fantastycznie zawinięte.
Dużo akcji, takie cuda,
przeciez tak to sie nie uda,
ale wszyscy radę dają,
one ciągną, oni pchają.
Jedno co tu zastanawia,
to tekst w mailu, kto go stawia,
Andrzej jakiś podpisuje,
i coś dziwnie wypisuje,
ani fajne, ani gładkie
“Zenek, mam Twa koloratkę.”

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 12, 2011 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Powrót:)

Masakra! długo mnie tu nie było, albo jeszcze dłużej niż długo. No ale cóż, trochę się działo w życiu, a do tego nowe obowiązki (w sumie przyjemności , ale raczej  z obowiązku;).

W każdym razie, idzie wiosna, więc znowu pobudka z zimowe snu nastąpi :)

Profil bloga jak widać, trochę się zmienił, no ale cóż zrobić :) mam nadzieję, że jednak nie zmienił się na gorsze, tylko na inny:) A może i lepszy?

W każdym razie, postaram się znowu pisać na bieżąco, zarówno na tematy poważne jak i mniej poważne;)

A więc witam wszystkich ponownie,  dzień dobry ;)

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 11, 2011 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , ,

Wolny umysł, wolne myśli

W sensie wolne, a nie wolne,  żeby było jasne;]

W każdym razie witam w słoneczny (dziś akurat mało) poranek:P Dzień jak co dzień, można powiedzieć, a jednak inny jak każdy dzień. Dziś będę mówić o wszystkim i o niczym, a dokładniej to o prawie wszystkim.

Ostatni dzień tygodnia pracującego skłania ku refleksji i przemyśleniom na temat życia. Tak, to poważne zdanie, ale życie aż tak poważne nie jest, choć czasem okazuje się śmiertelnie poważne.

Do rzeczy.

Dziś jest piątek, i jeśli przez cały tydzień nic mi się nie chciało, to dzisiaj wybitnie nic mi się nie chce:) Oczywiście ze mną w takim stanie jest jakieś 6 miliardów ludzi… no może mniej, bo dzieci mają wakacje.

A co do dzieci, to staro się trochę czuje, jakby nie było za dwa miesiące , będę przed 30;] Co prawda trochę do niej jeszcze jest, ale jakby nie było :P Musze się jakoś odmłodnić, ale nie wiem jak;) Co prawda chyba aż tak stary nie jestem, bo znowu zacząłem pogrywać w gry komputerowe, co mnie cieszy nawet, więc jest dobrze. Kolejny problem to czas i lista rzeczy do zrobienia, a na dodatek zawsze coś wypadnie.
Obecnie kombinuję co z książkami, chyba jednak muszę się przebranżowić i skierować się ku lekturze fotograficznej! A więc fantastyka już mniej. Może czasami, dokończyć parę serii książek i koniec tego dobrego, zwłaszcza, że miejsce się kończy. No  i parę motocyklowych książek się przyda, na pewno wiem o trzech, które chcę kupić. Ksiażki jednak dużo pożerają i czasu i miejsca, a ja potrzebuję i tego i tego.

Musze zacząć się skupiać na fotografii,  a i na gitarze chciałbym się nauczyć w końcu grać jako tako chociaż:) Wiadomym jest, że motocykl stanowi główny gwóźdź programu i mając już upatrzony model,  trudno wytrzymać aby nie kupić. No i komputer też trza wymienić, patrząc pod kątem i gier i głównie fotografii!! A więc duży monitor  i dobra skrzynka;) No i nadal robić fotki, więcej i więcej….A do tego w fajne filmy się zaopatrywać (kolejna kolekcja:P)

Można powiedzieć, że to mimo iż głównie dla umysłu, dla ciała też coś się znajdzie:) Wiadomym, że motocykl pobudza ciało i umysł (prawie jak RedBull ino lepiej :) ), te same własności mają rowerki, a i tenis, w którego mniej więcej gramy regularnie w tym roku obojętny nie zostaje:) O Seksie tez nie zapominajmy :D

Kolejne elementy wpływu na ciało to dieta (nie działa głupia …), mniej alkoholu we krwi (ograniczenie picia, ewentualnie spożywania w ciągu tygodnia:) ), sen, który ostatnio mi się rozstroił  i nijak nie mogę się wyspać, o wypoczęciu nie wspominając, a wszystko przez te upały;] A przeca najlepiej się wstaje kiedy jest rześko! Ale za dwa tygodnie w góry jadę z żoną, liczę, że tam odpocznę:)

Nie można zapomnieć o znajomych, przyjaciołach, koleżankach z pracy itd;) Rodzina też jakoś się przewija;)

I tu taka refleksja o dzieciach…

Dzieci są jak najbardziej ok, pod warunkiem, że :

a) nie płaczą

b) śpią

c) nic nie chcą

d) są cudze

e) mieszkają samodzielnie

Jakoś mnie jeszcze dzieci szwagierek nie przekonują do posiadania własnego egzemplarza, który na pewno byłby niepowtarzalny  i wyjątkowy.

Komentarze na blogu, to kolejna sprawa… Nikt nie komentuje, a dlaczego, to mam pewne podejrzenia, ciekawe czy słuszne..

a) Wpisy są tak beznadziejne, że nie ma co komentować

b) Wpisy są genialne i niema nikt nic mądrego do napisania

c) Wpisy fajnie się czyta, ale jest się za leniwym, żeby coś naskrobać

d) Nie chce mi się po prostu

e) Nikt tego nie czyta

Nie wiem, które jest prawidłowe, ale pewnie każde po trochu. Zresztą, łatwiej coś na Facebooku przeczytać, co ma 4 linijki tekstu, niż kilkanaście zdań, bo za długie i w ogóle, komu się tyle bzdur chciało pisać?

A więc dzisiaj już nie smęcę więcej sam do siebie, bo po kiego grzyba?

A na sam koniec, bo by było wesoło, dowcip, który znalazłem na forum vulcaneria.pl


Facet wraca z delegacji i znajduje żonę w łóżku z jakimś typem.
Bez słowa wychodzi z domu na placyk przed blokiem. Siada na ławce z cięzkimi myślami:
” ależ kurwa z niej, przecież wysłałem jej smsa, że
wrócę wcześniej”…
posiedział, wypalił kilka papierosów, twarz mu trochę
pojaśniała…
“z drugiej strony, może to jednak nie kurwa, może
zwyczajnie sms nie doszedł…”

 
2 Comments

Posted by w dniu Lipiec 23, 2010 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , ,

Historia pewnej miłości – Dowcip :)

Co jakiś czas będą się pojawiać dowcipy, co by było weselej:) Oczywiście żadnej regularności :P

Dowcip zapożyczony z forum CD-Action :)

Weekend. Niedziela rano. Facet postanowił pojechać powędkować w nieznaną sobie okolicę. Dojechał do pewnej małej wsi gdzie postanowił rozpocząć swoje łowy. Rozsiadł się wygodnie nad jeziorkiem i łowi. Mija godzina, dwie, trzy i nic. W końcu nagle coś ruszyło. Facet ciągnie, ciągnie, aż w końcu wyłowił gówno. Strasznie się zdziwił tym faktem gdyż okolica, którą wybrał słynęła z dużego zamiłowania do porządku. Zauważył nieopodal miejscowego przechodnia i zagadał:

- Panie jak to jest, taka czysta okolica u was, wiec skąd tu to gówno w jeziorze?

- A wie pan, u nas we wsi krąży pewna historia. Kiedyś dawno temu, żyła sobie w tej wiosce pewna para zakochanych. Młoda pasterka i syn młynarza. Byli w sobie bardzo zakochani. Codziennie przychodzili razem nad to jezioro i tutaj spędzali ze sobą wiele romantycznych chwil. Dni upływały im szczęśliwie i w spokoju. Pewnego dnia jednak ich spokój został zakłócony, gdyż dotarła do wioski wieść o wybuchu wojny. Syn młynarza był silnym młodzieńcem, więc nie trwało długo aż dostał powołanie do służby wojskowej i musiał jechać na wojnę. Pożegnanie z dziewczyną było ciężkie lecz poprzysięgli sobie, że po skończonej wojnie znowu spotkają nad tym jeziorem jak zwykli to robić i wrócą do swojego szczęśliwego życia. Mijały dni, tygodnie, miesiące, a chłopak wciąż nie wracał. Dziewczyna zaś wiernie czekała i codziennie przychodziła nad jezioro wyczekując powrotu ukochanego. Kiedy któregoś dnia posłaniec przyniósł wiadomość, że syn młynarza zginął na froncie, dziewczyna popadła w ogromną rozpacz i ze smutku rzuciła się do jeziora i utopiła.

- To straszne!

- Pan poczeka to jeszcze nie koniec. Później jednak okazało się, że informacja nie była prawdziwa. Syn młynarza wrócił z frontu cały i zdrowy. Jednak gdy dowiedział się o tym, co spotkało jego ukochaną, z rozpaczy wskoczył do jeziora w którym straciła życie jego ukochana i również się utopił.

- Tak, to bardzo smutna i przejmująca historia, jednak nadal nie rozumiem, skąd się tu wzięło to gówno w jeziorze?

- Nie wiem, pewnie ktoś nasrał.

 
1 Comment

Posted by w dniu Grudzień 21, 2009 in Dowcip

 

Tagi: , , , , , ,

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 229 other followers