RSS

Archiwa tagu: fotografia

Myśli, najlepiej cudze…

Nie wiem, czy zauważyliście, ba, pewnie nawet uczestniczycie w tym nikczemnym procederze. Jak często cytujecie “kogoś znanego”, z którym się zgadzacie w 100 procentach? Ba, pewnie często. Tu nie chodzi o to żeby się nie zgadzać. Zgadzajmy się,  jak najbardziej, ale nie cytujmy na Facebooku!  Czy to problem powiedzieć oczywistą rzecz własnymi słowami, tworząc ” własny cytat”? Czy to takie trudne?
Bo ktoś coś kiedyś powiedział i było to mądre, to cytuję. Świetnie, pogratulować oczytania i wiedzy ogólnej, ale do cholery, po co cytować kogoś co dziennie, ot tak, bo coś trzeba na fejsie napisać, to walnę cytat.

Jak często używacie cytatów w życiu codziennym? Raz na miesiąc? Myśli innych ludzi są ważne, ale ważniejsze są własne. Czy myślenie, że zgadzamy się z czyjaś myślą, to myślenie ma jeszcze jakiś sens? Nie łatwiej zamienić własne myślenie, na czyjeś, mówić tylko cytatami, a mózg odesłać na wcześniejszą emeryturę?

Tak, ja też cytuję, ale rzadko, a jeśli już to raczej jakieś humoreski, niż poważne mądrości życiowe.
Mam na tyle rozwinięty mózg, że potrafi tworzyć własne poglądy i formułować zdania, które nie są czyimś cytatem.

Nie znoszę cytowania w nadmiarze… Już swojego czasu była akcja na demotywatorach, że naśmiewano się z całego tego cytowania, bo ludzi też mieli dosyć ogromu cytatów i cwaniactwa użytkowników, którzy nie mając pomysłu, dadzą cytat czyjś, pożyczony, do tego obrazek i voilà.

Cześć osób wychodzi z założenia:
Nie wiem nic, ten cytat mi się podoba, wygląda na mądry, bo przecież głupi nie jestem, to wkleję.

Możecie mnie zacytować:P

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 8, 2012 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Co myślę o… vol.5

Kolejna odsłona :) Zapraszam;)

 
Stadion Narodowy: Obiekt, zapewne sportowy, bo już wszystkich Romów i Rumunów powyrzucali z spod stadionu. Nikt nie wie dlaczego, skoro zaopatrywało się u nich połowa Warszawy. Teraz ta połowa chodzi niezadowolona, bo nie ma targowiska, a druga chodzi niezadowolona, bo Stadion niby nowy, a i tak, za drogi, za Nasze i w ogóle. Można powiedzieć, przerost formy nad treścią, jeśli o pompatyczność otarcia – jakby to był jedyny stadion sportowy w naszym kraju.

Trawa: roślina zielona, która zimą jest pod śniegiem, a latem pod kupą. Doskonale i przyjemnie się ją odczuwa stopami, a i czasem przyjemnie się na niej położyć (sprawdźcie czy nie ma kupy, jeśli kładziecie się na nią latem). Trawa nie służy do palenia, wciągania i wstrzykiwania. Nienawidzona podczas jej pielęgnacji, aczkolwiek nic lepszego od jej zapachu świeżo po skoczeniu nie wymyślono.
Co dziwnie, przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu, nie chce rosnąc nawet kępka.

Pieniądze: rzecz nabyta, aczkolwiek bardzo niepewna, ulotna, a czasem zabierają więcej niż dostajemy. Ponoć środek płatniczy, a i tak większość osób wie, że służy do smarowania. Wszyscy kochają pieniądze, niestety często bez wzajemności. Kobiety mają tendencję, do wydawania pieniędzy już przed ich otrzymaniem i rozplanowaniem budżetu na cały miesiąc. O właśnie – pojawiają się tylko raz w miesiącu.

Stringi: ponoć bielizna, ale jeszcze nikt jej nie zauważył. Cieńsze niż sznurowadło w bucie, za to elastyczne na tyle, by dało się zaciągnąć na połowę pleców. Nie sprawdzają się przy podpaskach. Zajmują za to mało miejsca i są idealne do pracy w “kuckach”.

Wystawa: Miejsce spotkań osób, które się znają na czymś, bądź się nie znają w ogóle, ale maja to w dupie, bo po prostu lubią sobie popatrzeć. Są nawet skłonni za to dać pieniądze, ale wystawca musi być znany. Miejsce w którym warto się pokazać, by można następnie godzinami opowiadać wszystkim, jakim się to jest yntelygentem, gdzie się nie było, czego nie widziało, z kim nie rozmawiało – często jedyne miejsce, w której niektórzy lizną trochę kultury, ale dalej nie rozumieją o co chodzi i po co przyszli.

Książka: Papierowa wersja filmu na DVD – w 90% lepsze niż wspomniany film. Pobudza wyobraźnie, rozwija język. Wadą jest to, że trzeba umieć czytać. Przy trudniejszych książkach wymagane jest czytanie ze zrozumieniem, a w niektórych także pewna wiedza dotycząca świata. Plotka o tym, że wyginęły jest fałszywa.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 7, 2012 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jakoś tak do przodu

Bez zbędnego owijania w bawełnę:)

Ostatnimi czasy zaczyna mi brakować domu z garażem i podjazdem, a właściwie to tylko garażu i podjazdu mi zaczyna brakować, nie ma nic bardziej odprężającego, jak bezstresowe pucowanie i grzebanie przy swoich pojazdach na swoim podjeździe w ciszy  i spokoju. Ostatnio to chyba mój ulubiony sposób relaksu, wyciszenia, masakrycznie fajnie mi to robiło na moją psychikę.  4 godziny pucowania samochodu naprawdę mnie wyciszyły i uspokoiły, no ale to tylko okazyjnie, jak rodzice udostępnią miejsce. Musze się motorem za niedługo wybrać na mycie;) Zwłaszcza, że coraz więcej mam kosmetyków do mycia i pielęgnacji samochodu i motocykla, a będzie jeszcze więcej i jeszcze lepszych, ale to z czasem, bo to tania zabawa nie jest. tak to bywa jak się po dziwnych forach chodzi ;)

Powoli, bardzo powoli ruszam także z moją stronką www. Adres to www.jkulczynski.com.pl, ale zanim coś tam będzie godnego uwagi pewnie sporo wody upłynie.No i nie będzie to żadne fleshowe cudo, a prosta htmlowa galeryjka :) i już! W dzisiejszych czasach trzeba stawiać na efektywność nie efektowność:) chyba;)

Po wypadku fryzjerskim, tkwię w postanowieniu, że zapuszczam włosy;) Jak długo wytrzymam nie wiem, ale jakieś dwa miesiące mam z głowy jeśli chodzi o auto-strzyżenie;)

Próbuję też, znaczy jak na razie w postanowieniach, zrestartować się fizycznie, poczuć miłość do rowerów, taką mocniejszą ( w sensie ujeżdżać je:P) Planuje też regularnie odwiedzać siłkę, ale zobaczymy co się z tego urodzi.

No i dalej już tylko marzenia materialne, typu drugie moto, drugie autko… tak naprawdę, na chwilę obecną, jakichś konkretnych marzeń nie mam, przynajmniej do póki nie mam kasy ;) Jeśli kasa by była, kilka opcji, można powiedzieć, mam na oku, zarówno jeśli chodzi o dwa jak i o cztery kółka;) Liczę, że na marzeniach się nie skończy ;) Oczywiście rower jakiś wypasiony też by się przydał, ale najpierw muszę się zrestartować;)

Z czytaniem, nadal kiepsko, nie wyrabiam, a oni piszą coraz to nowe i nowe… masakra. A z kina to chyba zrezygnujemy, bo 50zł za jednorazowe obejrzenie filmu, to ciut za dużo. Lepiej odczekać trochę i DVD kupić sobie;)

 

O czymś pewnie nie napisałem, ale to tam… małe miki, jeszcze nie raz napiszę i nie raz zapomnę…

Czas spać:)

 

 
Leave a comment

Posted by w dniu Wrzesień 5, 2011 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Panie, no co pan…

Kurczę, jak mnie wkurza wszystko…. no dobra przesadziłem… ale ostatnio, jakoś drażliwy jestem bardziej niż zwykle na to co i tak mnie już dawno wkurzało;) Może zacznij od …Tłumu;]

 

TŁUM

Normalnie nienawidzę poruszaćsię z motłochem razem, wolę osobno “pyknąć” tam gdzie chce, w takim tempie w jakim uznaję za słuszne. I wcale mi teraz nie chodzi o korki samochodowe… to inna bajka. Ale tłum  (użyłem “ale” jako pierwszego w zdaniu…a ponoć się nie roi tak… ale jak widać idzie:P)  w czystej postaci to istna makabra. Przykładowo.. Zakończyły się zawody Red Bull X-fighters (tja, byłem :) ). 35 000 ludzi opuszcza swoje cudowne krzesełka i wylega na ulicę… i idzie takie stado w dwóch kierunkach, jak mi się wydawało, w każdą stronę idą wszyscy. Idą… no właśnie… wloką się. Dlaczego oni nie chcą szybko zająć się czym innym… tylko idą jakby Chcieli a nie mogli… może dlatego, że ciemno było….
Albo (można zdanie zaczynać od “albo”?:) ludzie w kinie…np. w Multikinie 51… Festiwal Transatlantyk (korzystam z filmów darmowych, polecam :) )Multum ludzi stoi przed wejściem na sale, bo coś tam obsługa knuje, no  i stoją na środku ciągu komunikacyjnego… jak krowy na rowie. Gdzieś tam wężyk przesuwa się w przód, ale w tempie ślimaczym, bo gdzieś w połowie zaplątał się koleś co nie umie czytać i nie wie czy numer sali wydrukowany na bilecie pokrywa się z tym co widnieje nad wejściem…jakieś niepodobne musiały być, bo przez całą drogę szukał jakiegoś znaku od Boga.

Drugie co mnie wkurza, Ceny paliwa…

 

PALIWO

Noż kurde, nie dość, ze cały czas cena za litr idzie w górę, osiągając historyczne rekordy, to znowu zapowiedzieli podwyżki. No ile można…. kiedy mi pensje podniosą, żebym mógł na paliwo wydać? No to się w głowie nie mieści. Oczywiście, można rowerem jeździć, nie mam nic przeciwko… ale lubię jeździć czymś z silnikiem ;] Jak znowu paliwo podrożeje, to będę musiał zrezygnować z obiadów w weekendy, bo jedzenie pójdzie w górę. Nie mówiąc o innych uciechach życia;]

Pogoda mnie nie wkurza…o dziwo… co najwyżej przeszkadza:P Ale najbardziej mnie wkurza…

 

CZAS

A w sumie jego brak… 1001 rzeczy do zrobienia, a ja nie mam kiedy tego wszystkiego ogarnąć. Przydałoby  się żeby doba miała 36 godzin. Wtedy bym ze spokojem wszystko co chcę porobił, wyspałbym się i mógłbym iść ze spokojem do pracy. Tak na dobrą sprawę… się zastanawiam, czy to moja wina, czy tego, że czas tak zapieprza? Ostatnio mam “tyle tego wszystkiego”, że zacząłem w kalendarz wpisywać co, gdzie, kiedy… bo już sam nie wiem, czy mam włożyć ręce w to czy w tamto, z kim, wtedy a i po co dobrze wiedzieć.

Masakracja, po prostu Masakrcja ;) Ale nic tam… Jakoś to będzie;] Jak zawsze;]

I tym optymistycznym akcentem na dziś kończę:)

 
2 Comments

Posted by w dniu Sierpień 10, 2011 in Co myślę o...

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Co myslę o… vol.4

“”Właśnie, co myślę o… czyli krótko i na temat, dotyczy wszystkiego, nowości, starości, historii, ludzi, rzeczy , tak jak mówiłem, wszystkiego ;) I raczej pół żartem niż  pół serio:)
To już czwarta odsłona:) Zapraszam :)

 

Telefony od ludzi oferujących cokolwiek przez telefon: Bzdura, oni nic Ci nie mogą zaofiarować, chyba, że jesteś babcią po 70 i wierzysz we wszystko łącznie z Rydzykiem.

Kiełbasa: Wyrób mięsny , z dużą zawartością tłuszczu (oł jea), przypraw (mniami) oraz mieszanką mięs, zazwyczaj wołowego  i wieprzowego, czasem dziczyzna (pycha!!) Wyrób domowy! Nie należy mylić z wyrobami kiełbaso-podobnymi, które mają w sobie tyle wody, że można się domyślić, dlaczego w Afryce jest susza. Co dziwniejsze,  kiełbasa kupowana na straganie, bez daty ważności na opakowaniu, bez opakowania, pakowana w mało higienicznych warunkach jest zazwyczaj przez starszego pokolenie uważana za lepszą od tej zapakowanej i  zapodanym składem tego wyrobu w sklepie. Zapewne chodzi tu o jakiś nieznany mi dreszczyk emocji, typu, będzie salmonella, czy nie. Zaznaczam, że “Salmonella”, to nie nazwa kiełbasy.

Zwrot podatku: każdy o tym marzy, żeby Państwo oddawało nam pieniądze. niestety, czasem trzeba dopłacać. Zwrot podatku funkcjonuje też, jako premia do wypłaty. Z drugiej strony, to nikt nie może od razu obliczyć dokładnej kwoty, którą Państwo musi ściągnąć?

Robol: Tak zwany pracownik fizyczny, zwłaszcza widoczny w sezonie wiosenno-jesiennym, często z obnażonym torsem i szelkami od ogrodniczek seksownie dyndająych poniżej kolan, dla wzmocnienia efektu seksualności. Co dziwne, nie koreluje z tym często wygląd brzucha, który jest zazwyczaj bardzo opuchnięty, zapewne od nieustającego  wysiłku. Nieustający wysiłek polega na tym, że robol, tak się wysila przy piciu piwa, że potem nie może ustać, co powoduje pozycję leżącą, a tym samym zwiększanie opuchlizny. Mimo wszystko Robol, to potrzebny element w każdej gospodarce. Niestety efektywność i wydajność takiej osoby jest często poniżej 50% możliwości.

Sekretarka: osoba, która zachowuje bardzo ważne sekrety, zazwyczaj takie, które mogą zaszkodzić jej szefowi. Często uważana, za Szparkę sekretarkę – charakteryzuje się ofiarnością i poddaństwem wobec przełożonego, rozkłada wszystko przed szefem i nie ma nic do ukrycia. Jej atuty to mini spódniczka, duży wydekoltowany biust, oraz okulary, które ściągając powodują wysunięcie języka i oblizywanie warg. Sekretarka ma sens, gdy szefem jest mężczyzna.

Woda: związek wodoru oraz tlenu. Potrzebny do życia, do przeżycia, w ogóle niezbędny. Mimo iż człowiek zawiera w sobie 70% wody, błędnie mówi się ” z prochu powstałeś w proch się obrócisz”, zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmiemy fakt, że nie ma wody w proszku. Co dziwniejsze, woda stworzona z wodoru, gazu wybuchowego i palnego, oraz z tlenu, bez którego nie ma możliwości występowania ognia, w ogóle nie jest palna, a dodatkowo posiada właściwości  gaśnicze.

 

 

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 14, 2011 in Co myślę o...

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wracam i wracam i wrócić nie mogę

No cóż, znowu się opieprzam z wpisami na blogu :) Ale zobaczycie, kiedyś to i książka z tego powstanie (ciekawe kto to wyda;]). Jak to mówią Amerykanie, nieważny umysł (ang: nevermind ;) .

Czyżbyście spodziewali się dziś jakichś niesamowitych zwrotów akcji, ciekawych zagadek, żartów  czy “kto to tam wie” czego jeszcze?:) Nie? To doskonale, bo nic takiego nie nastąpi.

Niedługo mam urlop, więc coś tam wypadało przed urlopem napisać:)  Trochę się wydarzyło, od kwietnia…. łoł… ;)

No w każdym razie definitywnie zakończyłem już naukę :) To raz:)
Odzyskałem przyjaciółkę, która jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałem:) To dwa;)
Brakuje mi chęci i czasu na rower:( To cztery (ale kanał, bu;])
Brakuje mi  w ogóle czasu na 100 innych rzeczy do zrobienia … to też  kanał… To pięć;]
Dalej lubię czytać książki:) To sześć :)
Playstation 3 jednak okazało się świetnym zakupem, podobnie jak Tv :) To sześć;)
Wyładniałem….na brzuchu… wygładził się…. ech… to siedem;]
Dalej niezmiennie uwielbiam jazdę motocyklem i samochodem:) To osiem:)
Czasami mnie szlag trafia…to dziewięć;]
Poczucie humoru mi nie słabnie :) To dziesięć:)

W sumie jednym z ważniejszych wydarzeń, była kolacja dla moich/naszych(żony) przyjaciół :) Chyba smakowało jedzenie, choć ja nie byłem do końca zadowolony z tego co mi i jak wyszło, za to cytrynówka była COOL:)
Nawet mi zostało 100 lat odśpiewane, Co jednocześnie podkreśliłem tym, że od teraz, w sensie 1.07.2011,  dzień ten, będzie oficjalnym  “Dniem dobroci Jarka” :) Za rok, liczę, że w tym samym składzie zobaczymy się za rok, choć liczę, że wcześniej ;)

Na koniec, jeden z moich “wierszy”, taki na wesoło ;)

“Załączniki”

E-mail przyszedł,
załączniki, ciekawostki erotyki,
gołe baby, jurne chłopy,
drugie zdjęcie – gdzie galoty?
Wszyscy goli, nadzy własnie,
tu pośladek, tu coś mlaśnie,
leca fotkami za fotkami,
gołe cycki tyłki gołe,
dzikie węże, ale cuda,
o, jest i nawet ruda.
Goła także, jak Bóg stworzył,
a tu facet ją chędożył,
choć starości już swej dożył.
Akty wszystkie już sprawdzone,
i wnikliwie rozpatrzone,
tu rozwarte, tam ściśniete,
fantastycznie zawinięte.
Dużo akcji, takie cuda,
przeciez tak to sie nie uda,
ale wszyscy radę dają,
one ciągną, oni pchają.
Jedno co tu zastanawia,
to tekst w mailu, kto go stawia,
Andrzej jakiś podpisuje,
i coś dziwnie wypisuje,
ani fajne, ani gładkie
“Zenek, mam Twa koloratkę.”

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 12, 2011 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Gdzie mnie można spotkać :)

Nie, wcale nie mam na myśli parków, ulic i tym podobnych:) Mam na myśli internet ;) Jako, że reklamy nigdy dość, to też zapraszam na inne moje blogi w sieci, już bardziej tematyczne, a nie o wszystkim i wszystkich ;)

Na początek, proponuję klasykę:P
Mianowicie chodzi o dwa blogi rowerowe:)

Single Speed – jest to blog o moich rowerach, perypetiach z nimi związanych i innych, różnych rowerowych ciekawostkach (dla mnie są ciekawe:) ). Nie tyczy się ten blog tylko Singli , ale i MTB, ostre koła i wszystko inne;)

Bikestats – na tym blogu można znaleźć relacje z wyjazdów rowerowych, krótszych (krótkie wyjazdy) i dłuższych (dłuższe wyjazdy:) ) Dzięki wykresom i statystykom widać regres i progres w mojej jeździe;)

Kolejnym ważnym i nowym dosyć blogiem, jest blog Motocyklowy, Motocykl – historia od początku. W nim też można znaleźć mniejsze i większe perypetie związane z motocyklizmem, z motocyklami, czasem i zdjęcia się trafią. Jako, że prawko mam rok, więc dopiero zaczynam pisać (a motocykl niecały miesiąc). W każdym razie, zapraszam:)

Następnym blogiem, który jest dla mnie ważny, gdyż, podchodzę do niego mniej zabawowo, jest Blog fotograficzny, traktujący  o moich zdjęciach, tych lepszych, zazwyczaj, gdyż i gorsze czasem uda mi się zamieścić, ale widocznie mi się podobało:) To jest taki wstęp do prawdziwej strony  o fotografii mojej, ale, że czasu nie ma za wiele, więc wszystko się ciągnie:)

 
Leave a comment

Posted by w dniu Kwiecień 15, 2011 in Nasza codzienność, Nasze strony

 

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Powrót:)

Masakra! długo mnie tu nie było, albo jeszcze dłużej niż długo. No ale cóż, trochę się działo w życiu, a do tego nowe obowiązki (w sumie przyjemności , ale raczej  z obowiązku;).

W każdym razie, idzie wiosna, więc znowu pobudka z zimowe snu nastąpi :)

Profil bloga jak widać, trochę się zmienił, no ale cóż zrobić :) mam nadzieję, że jednak nie zmienił się na gorsze, tylko na inny:) A może i lepszy?

W każdym razie, postaram się znowu pisać na bieżąco, zarówno na tematy poważne jak i mniej poważne;)

A więc witam wszystkich ponownie,  dzień dobry ;)

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 11, 2011 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , ,

Pół roku minęło…

Dokładnie, tyle minęło od stycznia do końca czerwca…masakra, kto by sie spodziewał;) Przez te pół roku wydarzyło się wiele pozytywnych rzeczy, negatywnych jakby mniej, w sumie to chyba wcale, albo po prostu wyrzuciłem je z mojej pamięci;]

W każdym razie…

Zaczynając od stycznia…

Styczeń

Zimno… nie pamiętam czy śnieg już był, czy nie…ale pewnie był, a jak był, to szuflowałem codziennie, sypałem solą i generalnie zimno… kurde…wstajesz ciemni, przychodzi z pracy ciemno, można powiedzieć, że cały czas jest się w dupie..;] no ale taki lajf, klimat i inne anomalie pogodowe. W styczniu niby nic się nie działo… no może zaliczenia na Uczelni;] Takie hurra na depresję ;] Co by lekko nie było, a śnieg faktycznie ciężki;] AA no i pojawiają się pierwsze myśli… praca inżynierska…fak, to już tylko 6 miesięcy do oddania…;]

Luty

Nadal zimno, termometr albo się zawiesił, albo po prostu zimno tak jest i już. Samochody nie odpalają, słońce się nie pojawia,  soli zaczyna brakować… Drogowcy ciągle zaskoczeni… a może w szoku po prostu, że jak, że zimą tyle śniegu…szok. Wychodzą pierwsze przebidziury…cudownie…nie dość, że drogi były beznadziejne, to po zimie będą nadal beznadziejne, ale bardziej. CUDOWNIE mać ….;] W szkole drugi semestr, pierwszy cudem zaliczony, potem się okaże, że cudów to było więcej;] Szwagierka w ciąży zaawansowanej, no cóż, będzie rodzić;] Chwila radości dla mnie… Kupiłem sobie wymarzony sprzęt w końcu do grania ;) Hurra ;) Kolumn nigdy dość. Chyba luty był jeszcze, jak do sypialni zawędrowały nowe meble…składanie, wyzywanie od najstarszych zawodów świata… ale co tam ;) Raz chyba na rower wyszedłem… słabo;/ W przyszłym roku do powtórki;]

Jak coś było jeszcze, to nie pamiętam;]

Marzec

Zimno… ale już tak nie śnieży jak w ruskim telewizorze;] Drogi jeszcze gorsze niż wyobraźnia to przedstawiała! TRAGEDIA!!! A to Ci jakiś specjalista w TV powie, że drogi są ok… TELEWIZJA KŁAMIE!! Kij im w oko, ja mam swoje niezależne organoleptyczne systemy ostrzegania i jak widzę, że coś jest tragiczne, to jak mi nawet ktoś w Tv powie, że jest inaczej, to ja się nie dam! Kolejna myśl o pracy inżynierskiej… O czas się wziąć za pisanie…Efektem tego przedsięwzięcia było napisanie początków dwóch rozdziałów(nie całych) i wstępu, prawie całego;] Święta święta i po świętach, jak co roku:P

Kwiecień

Wyjazd na morze z przyjaciółmi na dwa samochody… fajnie;] Pomęczony aparat foto, oczywiście zadowolenie ze zdjęć, jest odwrotnie proporcjonalne do ilości ich wykonania;] Znaczy norma. Morze… A potem katastrofa samolotu prezydenckiego – Nie przeszkodziło mi to iść na drugi dzień na smacznego gofra.  Nie żeby nie było mi żal prezydenta, ale trzeba korzystać z życia póki można. Praca inż w toku… coraz więcej napisane.. niechęć coraz większa, generalnie dosyć już mam, a ledwo zacząłem;] Coraz cieplej, ale bez rewelacji…. a drogi to o kant dupy rozbić;] Na rower wychodzę…ale ciągle mało;/ Pisanie pracy pochłania;]  a powoli  i sesja się zbliża;]

Maj

Cieplej… ale nadal zimno;] Wiosny praktycznie nie ma, za to jesień wymarzona;] praca zakończona z dniem 31 maja, potem idzie do sprawdzenia do Gosi, Polonistki , Koleżanki Agi… dużo czerwonego i że niby coś z szykiem zdania, ale ja po polsku przeca mówię;] Rozpoczynam kurs na moto;] a co…po tylu latach, chyba ze 4, cykania i strachu, a to przed motem, a to, że przed wstydem, że nie zdam, w końcu postanowiłem;) Powstał tez blog: http://motorbikeadventures.wordpress.com/ i tam pisuję też;)  A kto mi zabroni?:P Wkręcam się, kask kupiony, buty kupione, rękawiczki, od Zgiery nówki ;) Masakra:) Cały happy, a i moto wydaje się być super:) A…no i nikt nie wie o kursie;) No z rodziny w sensie. Zaczyna się jazda w szkole, strach narasta, kupa stresu i generalnie sesja;] Pomysł z projektem roweru do miasta, antykradzieżowego do 300 zł wpełz mi do głowy, no  irealizację tez rozpocząłem, przy aprobacie Agi… dziś wiem, że potrzebuje 450zł;] Popykaliśmy sobie tez w tenisa trochę, faaajnie ;)

Czerwiec

No, to tu się kurna dzieje;] Szwagierka rodzi Zosię… takiego maciupkiego dziecioka;] Znowu komentarze, że Nasza kolej itd, Mi się nie pali;] To był cud pierwszy, narodzin, można powiedzieć , pospolity;) Cud drugi miał miejsce, gdy praca mogła zostać już wydrukowana, bo się nadawała:) Niestety tu wystąpił problem z marginesem i generalnie mnie krew zalała jak drukowałem… ale tak to jest jak robi się minimalne zmiany w maksymalnym dokumencie;P Praca złożona, i koniec;) Sesja, tu kolejny cud, aż sam się zdziwiłem: Jak to zawsze coś mi się do września ciągnęło, tak teraz chyba byłem jednym z pierwszych co mieli koniec zaliczeń i egzaminów. Jak to się mówi…MASAKRA, ale pozytywna:P Cudów nigdy dość;] Później zrobiłem sobie tatuaż rowerowy:), to już mój drugi w ogóle, może jeszcze jeden i koniec, ale póki co mam blokadę:P Aga nie pozwala:) A tattoo można obejrzeć tu sobie: http://pozdrower.wordpress.com/ Co do pracy inż, to termin obrony dostałem nadspodziewanie szybko… więc zacząłem się uczyć… ale, że reszta w lipcu była, to nic nie powiem:P  Przypomniałem sobie, że w tenisa jeszcze pykaliśmy,  Fajny sport ;)

Podsumowując

To trochę się działo, z tegoż względu i ogólnego lenistwa pisałem rzadko, można rzec, nie często ;) Może się poprawię, może nie, za to wiem, czego robiłem za mało, a nadrobić się tego nie uda, ale można  spróbować w przyszłym roku robi więcej:

- Jazda na rowerze -  mało strasznie:(

- Jazda na motocyklu – nigdy dość;(

- Granie na gitarze – moja drętwota mnie poraża;/

- Granie na kompie – miałem ważniejsze rzeczy do roboty ;/

- Fotografia – tu porażka… normalnie brak spokoju ducha mi przeszkadza;(

A tutaj mała reklama, jakby ktoś chciałby być na bieżąco, mniej lub bardziej -  moje stronki :)

http://motorbikeadventures.wordpress.com/

http://pozdrower.wordpress.com/

http://www.bikestats.pl/rowerzysta/qla-king

No i to chyba wszystko… tak mi się wydaje ;) Jak coś zapomniałem a Wy pamiętacie to piszcie ;)

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 13, 2010 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

3 ognie…

Pewnie każdy grał w trzy ognie i każdy pewnie wie,ze czasami się dostanie piłką i trzeba boisko opuścić.
Ciąg dalszy manii fotografowania…Bez mojej żony to zdjęcie by nie powstało :) a oto kompozycja:)

 
8 Comments

Posted by w dniu Grudzień 17, 2008 in Nasza codzienność

 

Tagi: ,

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 229 other followers