Dokładnie, tyle minęło od stycznia do końca czerwca…masakra, kto by sie spodziewał;) Przez te pół roku wydarzyło się wiele pozytywnych rzeczy, negatywnych jakby mniej, w sumie to chyba wcale, albo po prostu wyrzuciłem je z mojej pamięci;]
W każdym razie…
Zaczynając od stycznia…
Styczeń
Zimno… nie pamiętam czy śnieg już był, czy nie…ale pewnie był, a jak był, to szuflowałem codziennie, sypałem solą i generalnie zimno… kurde…wstajesz ciemni, przychodzi z pracy ciemno, można powiedzieć, że cały czas jest się w dupie..;] no ale taki lajf, klimat i inne anomalie pogodowe. W styczniu niby nic się nie działo… no może zaliczenia na Uczelni;] Takie hurra na depresję ;] Co by lekko nie było, a śnieg faktycznie ciężki;] AA no i pojawiają się pierwsze myśli… praca inżynierska…fak, to już tylko 6 miesięcy do oddania…;]
Luty
Nadal zimno, termometr albo się zawiesił, albo po prostu zimno tak jest i już. Samochody nie odpalają, słońce się nie pojawia, soli zaczyna brakować… Drogowcy ciągle zaskoczeni… a może w szoku po prostu, że jak, że zimą tyle śniegu…szok. Wychodzą pierwsze przebidziury…cudownie…nie dość, że drogi były beznadziejne, to po zimie będą nadal beznadziejne, ale bardziej. CUDOWNIE mać ….;] W szkole drugi semestr, pierwszy cudem zaliczony, potem się okaże, że cudów to było więcej;] Szwagierka w ciąży zaawansowanej, no cóż, będzie rodzić;] Chwila radości dla mnie… Kupiłem sobie wymarzony sprzęt w końcu do grania
Hurra
Kolumn nigdy dość. Chyba luty był jeszcze, jak do sypialni zawędrowały nowe meble…składanie, wyzywanie od najstarszych zawodów świata… ale co tam
Raz chyba na rower wyszedłem… słabo;/ W przyszłym roku do powtórki;]
Jak coś było jeszcze, to nie pamiętam;]
Marzec
Zimno… ale już tak nie śnieży jak w ruskim telewizorze;] Drogi jeszcze gorsze niż wyobraźnia to przedstawiała! TRAGEDIA!!! A to Ci jakiś specjalista w TV powie, że drogi są ok… TELEWIZJA KŁAMIE!! Kij im w oko, ja mam swoje niezależne organoleptyczne systemy ostrzegania i jak widzę, że coś jest tragiczne, to jak mi nawet ktoś w Tv powie, że jest inaczej, to ja się nie dam! Kolejna myśl o pracy inżynierskiej… O czas się wziąć za pisanie…Efektem tego przedsięwzięcia było napisanie początków dwóch rozdziałów(nie całych) i wstępu, prawie całego;] Święta święta i po świętach, jak co roku:P
Kwiecień
Wyjazd na morze z przyjaciółmi na dwa samochody… fajnie;] Pomęczony aparat foto, oczywiście zadowolenie ze zdjęć, jest odwrotnie proporcjonalne do ilości ich wykonania;] Znaczy norma. Morze… A potem katastrofa samolotu prezydenckiego – Nie przeszkodziło mi to iść na drugi dzień na smacznego gofra. Nie żeby nie było mi żal prezydenta, ale trzeba korzystać z życia póki można. Praca inż w toku… coraz więcej napisane.. niechęć coraz większa, generalnie dosyć już mam, a ledwo zacząłem;] Coraz cieplej, ale bez rewelacji…. a drogi to o kant dupy rozbić;] Na rower wychodzę…ale ciągle mało;/ Pisanie pracy pochłania;] a powoli i sesja się zbliża;]
Maj
Cieplej… ale nadal zimno;] Wiosny praktycznie nie ma, za to jesień wymarzona;] praca zakończona z dniem 31 maja, potem idzie do sprawdzenia do Gosi, Polonistki , Koleżanki Agi… dużo czerwonego i że niby coś z szykiem zdania, ale ja po polsku przeca mówię;] Rozpoczynam kurs na moto;] a co…po tylu latach, chyba ze 4, cykania i strachu, a to przed motem, a to, że przed wstydem, że nie zdam, w końcu postanowiłem;) Powstał tez blog: http://motorbikeadventures.wordpress.com/ i tam pisuję też;) A kto mi zabroni?:P Wkręcam się, kask kupiony, buty kupione, rękawiczki, od Zgiery nówki
Masakra:) Cały happy, a i moto wydaje się być super:) A…no i nikt nie wie o kursie;) No z rodziny w sensie. Zaczyna się jazda w szkole, strach narasta, kupa stresu i generalnie sesja;] Pomysł z projektem roweru do miasta, antykradzieżowego do 300 zł wpełz mi do głowy, no irealizację tez rozpocząłem, przy aprobacie Agi… dziś wiem, że potrzebuje 450zł;] Popykaliśmy sobie tez w tenisa trochę, faaajnie
Czerwiec
No, to tu się kurna dzieje;] Szwagierka rodzi Zosię… takiego maciupkiego dziecioka;] Znowu komentarze, że Nasza kolej itd, Mi się nie pali;] To był cud pierwszy, narodzin, można powiedzieć , pospolity;) Cud drugi miał miejsce, gdy praca mogła zostać już wydrukowana, bo się nadawała:) Niestety tu wystąpił problem z marginesem i generalnie mnie krew zalała jak drukowałem… ale tak to jest jak robi się minimalne zmiany w maksymalnym dokumencie;P Praca złożona, i koniec;) Sesja, tu kolejny cud, aż sam się zdziwiłem: Jak to zawsze coś mi się do września ciągnęło, tak teraz chyba byłem jednym z pierwszych co mieli koniec zaliczeń i egzaminów. Jak to się mówi…MASAKRA, ale pozytywna:P Cudów nigdy dość;] Później zrobiłem sobie tatuaż rowerowy:), to już mój drugi w ogóle, może jeszcze jeden i koniec, ale póki co mam blokadę:P Aga nie pozwala:) A tattoo można obejrzeć tu sobie: http://pozdrower.wordpress.com/ Co do pracy inż, to termin obrony dostałem nadspodziewanie szybko… więc zacząłem się uczyć… ale, że reszta w lipcu była, to nic nie powiem:P Przypomniałem sobie, że w tenisa jeszcze pykaliśmy, Fajny sport
Podsumowując
To trochę się działo, z tegoż względu i ogólnego lenistwa pisałem rzadko, można rzec, nie często
Może się poprawię, może nie, za to wiem, czego robiłem za mało, a nadrobić się tego nie uda, ale można spróbować w przyszłym roku robi więcej:
- Jazda na rowerze - mało strasznie:(
- Jazda na motocyklu – nigdy dość;(
- Granie na gitarze – moja drętwota mnie poraża;/
- Granie na kompie – miałem ważniejsze rzeczy do roboty ;/
- Fotografia – tu porażka… normalnie brak spokoju ducha mi przeszkadza;(
A tutaj mała reklama, jakby ktoś chciałby być na bieżąco, mniej lub bardziej - moje stronki
http://motorbikeadventures.wordpress.com/
http://pozdrower.wordpress.com/
http://www.bikestats.pl/rowerzysta/qla-king
No i to chyba wszystko… tak mi się wydaje
Jak coś zapomniałem a Wy pamiętacie to piszcie