RSS

Archiwa tagu: gry komputerowe

Jestem graczem?

Dużo gracie na kompie? No cóż, ja już mniej, z paru względów.

Obowiązki jakby nie było są na pierwszym miejscu, a z dnia na dzień jest ich coraz więcej, rodzina jest również zajmująca, no i wiadomo, nie samymi grami człek żyje. No ale cóż, jakby nie było, od czasu do czasu pograć można, a nawet należyJ Jak znajdzie się trochę czasu to odpali się jakiegoś Wormsa, albo wyścigi(lubię, kierownicę mam, więc hulam J), aż e czytam CD-Action, to co miesiąc pełne wersje gier też mam. Ostatnio nawet gram cały czas w jedną taką fajną strzelankę – ot dla relaksu J

Czy jestem graczem? Czy jeszcze jestem graczem? Na pewno nim byłem kiedy grało się dzień w dzień przez całe wakacje! Kiedy całe dnie się zarywało, byle grać i grać, nie ważne, czy był to pegazus, C-64 czy pecet! Grało się w dobre gry i to było fajne. Rozrywka, która dawała upust i radość.

 

Dziś gram mniej, rzadziej, ale gram, interesują mnie informacje ze świata gier i choć obecnie komputer pozwala mi w małym stopniu w granie w nowości, to gram w to co mogę i nie narzekam. Nie jestem w stanie grać we wszystkie fajne gry, które wychodzą, aczkolwiek, jest parę takich w które chcę zagrać po kupnie nowego sprzętu. Na szczęście godzina tygodniowo, czy 5 godzin dziennie nie jest wyznacznikiem tego czy mogę nazywać siebie graczem. Jasne, czasem przyjdzie znużenie, ale miesiąc przerwy i gry widać w zupełnie nowym świetle.  Gram bo mi o sprawia przyjemność a więc jestem graczem. A że nie mogę dużo i często – taki lajf, ale znam wiele innych przyjemności ale to przychodzi z czasemJ

 
Leave a comment

Posted by w dniu Październik 8, 2010 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , ,

Pół roku minęło…

Dokładnie, tyle minęło od stycznia do końca czerwca…masakra, kto by sie spodziewał;) Przez te pół roku wydarzyło się wiele pozytywnych rzeczy, negatywnych jakby mniej, w sumie to chyba wcale, albo po prostu wyrzuciłem je z mojej pamięci;]

W każdym razie…

Zaczynając od stycznia…

Styczeń

Zimno… nie pamiętam czy śnieg już był, czy nie…ale pewnie był, a jak był, to szuflowałem codziennie, sypałem solą i generalnie zimno… kurde…wstajesz ciemni, przychodzi z pracy ciemno, można powiedzieć, że cały czas jest się w dupie..;] no ale taki lajf, klimat i inne anomalie pogodowe. W styczniu niby nic się nie działo… no może zaliczenia na Uczelni;] Takie hurra na depresję ;] Co by lekko nie było, a śnieg faktycznie ciężki;] AA no i pojawiają się pierwsze myśli… praca inżynierska…fak, to już tylko 6 miesięcy do oddania…;]

Luty

Nadal zimno, termometr albo się zawiesił, albo po prostu zimno tak jest i już. Samochody nie odpalają, słońce się nie pojawia,  soli zaczyna brakować… Drogowcy ciągle zaskoczeni… a może w szoku po prostu, że jak, że zimą tyle śniegu…szok. Wychodzą pierwsze przebidziury…cudownie…nie dość, że drogi były beznadziejne, to po zimie będą nadal beznadziejne, ale bardziej. CUDOWNIE mać ….;] W szkole drugi semestr, pierwszy cudem zaliczony, potem się okaże, że cudów to było więcej;] Szwagierka w ciąży zaawansowanej, no cóż, będzie rodzić;] Chwila radości dla mnie… Kupiłem sobie wymarzony sprzęt w końcu do grania ;) Hurra ;) Kolumn nigdy dość. Chyba luty był jeszcze, jak do sypialni zawędrowały nowe meble…składanie, wyzywanie od najstarszych zawodów świata… ale co tam ;) Raz chyba na rower wyszedłem… słabo;/ W przyszłym roku do powtórki;]

Jak coś było jeszcze, to nie pamiętam;]

Marzec

Zimno… ale już tak nie śnieży jak w ruskim telewizorze;] Drogi jeszcze gorsze niż wyobraźnia to przedstawiała! TRAGEDIA!!! A to Ci jakiś specjalista w TV powie, że drogi są ok… TELEWIZJA KŁAMIE!! Kij im w oko, ja mam swoje niezależne organoleptyczne systemy ostrzegania i jak widzę, że coś jest tragiczne, to jak mi nawet ktoś w Tv powie, że jest inaczej, to ja się nie dam! Kolejna myśl o pracy inżynierskiej… O czas się wziąć za pisanie…Efektem tego przedsięwzięcia było napisanie początków dwóch rozdziałów(nie całych) i wstępu, prawie całego;] Święta święta i po świętach, jak co roku:P

Kwiecień

Wyjazd na morze z przyjaciółmi na dwa samochody… fajnie;] Pomęczony aparat foto, oczywiście zadowolenie ze zdjęć, jest odwrotnie proporcjonalne do ilości ich wykonania;] Znaczy norma. Morze… A potem katastrofa samolotu prezydenckiego – Nie przeszkodziło mi to iść na drugi dzień na smacznego gofra.  Nie żeby nie było mi żal prezydenta, ale trzeba korzystać z życia póki można. Praca inż w toku… coraz więcej napisane.. niechęć coraz większa, generalnie dosyć już mam, a ledwo zacząłem;] Coraz cieplej, ale bez rewelacji…. a drogi to o kant dupy rozbić;] Na rower wychodzę…ale ciągle mało;/ Pisanie pracy pochłania;]  a powoli  i sesja się zbliża;]

Maj

Cieplej… ale nadal zimno;] Wiosny praktycznie nie ma, za to jesień wymarzona;] praca zakończona z dniem 31 maja, potem idzie do sprawdzenia do Gosi, Polonistki , Koleżanki Agi… dużo czerwonego i że niby coś z szykiem zdania, ale ja po polsku przeca mówię;] Rozpoczynam kurs na moto;] a co…po tylu latach, chyba ze 4, cykania i strachu, a to przed motem, a to, że przed wstydem, że nie zdam, w końcu postanowiłem;) Powstał tez blog: http://motorbikeadventures.wordpress.com/ i tam pisuję też;)  A kto mi zabroni?:P Wkręcam się, kask kupiony, buty kupione, rękawiczki, od Zgiery nówki ;) Masakra:) Cały happy, a i moto wydaje się być super:) A…no i nikt nie wie o kursie;) No z rodziny w sensie. Zaczyna się jazda w szkole, strach narasta, kupa stresu i generalnie sesja;] Pomysł z projektem roweru do miasta, antykradzieżowego do 300 zł wpełz mi do głowy, no  irealizację tez rozpocząłem, przy aprobacie Agi… dziś wiem, że potrzebuje 450zł;] Popykaliśmy sobie tez w tenisa trochę, faaajnie ;)

Czerwiec

No, to tu się kurna dzieje;] Szwagierka rodzi Zosię… takiego maciupkiego dziecioka;] Znowu komentarze, że Nasza kolej itd, Mi się nie pali;] To był cud pierwszy, narodzin, można powiedzieć , pospolity;) Cud drugi miał miejsce, gdy praca mogła zostać już wydrukowana, bo się nadawała:) Niestety tu wystąpił problem z marginesem i generalnie mnie krew zalała jak drukowałem… ale tak to jest jak robi się minimalne zmiany w maksymalnym dokumencie;P Praca złożona, i koniec;) Sesja, tu kolejny cud, aż sam się zdziwiłem: Jak to zawsze coś mi się do września ciągnęło, tak teraz chyba byłem jednym z pierwszych co mieli koniec zaliczeń i egzaminów. Jak to się mówi…MASAKRA, ale pozytywna:P Cudów nigdy dość;] Później zrobiłem sobie tatuaż rowerowy:), to już mój drugi w ogóle, może jeszcze jeden i koniec, ale póki co mam blokadę:P Aga nie pozwala:) A tattoo można obejrzeć tu sobie: http://pozdrower.wordpress.com/ Co do pracy inż, to termin obrony dostałem nadspodziewanie szybko… więc zacząłem się uczyć… ale, że reszta w lipcu była, to nic nie powiem:P  Przypomniałem sobie, że w tenisa jeszcze pykaliśmy,  Fajny sport ;)

Podsumowując

To trochę się działo, z tegoż względu i ogólnego lenistwa pisałem rzadko, można rzec, nie często ;) Może się poprawię, może nie, za to wiem, czego robiłem za mało, a nadrobić się tego nie uda, ale można  spróbować w przyszłym roku robi więcej:

- Jazda na rowerze -  mało strasznie:(

- Jazda na motocyklu – nigdy dość;(

- Granie na gitarze – moja drętwota mnie poraża;/

- Granie na kompie – miałem ważniejsze rzeczy do roboty ;/

- Fotografia – tu porażka… normalnie brak spokoju ducha mi przeszkadza;(

A tutaj mała reklama, jakby ktoś chciałby być na bieżąco, mniej lub bardziej -  moje stronki :)

http://motorbikeadventures.wordpress.com/

http://pozdrower.wordpress.com/

http://www.bikestats.pl/rowerzysta/qla-king

No i to chyba wszystko… tak mi się wydaje ;) Jak coś zapomniałem a Wy pamiętacie to piszcie ;)

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 13, 2010 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 229 other followers