RSS

Archiwa tagu: hobby

TVP pod kreską

Czytam i czytam i … w sumie się nie dziwię.

Znaczy tak: NIK wykrył machloje, straty większe niż mówiono, ludzi muszą zwolnić, coś tam zamknąć… misja panie, misja najważniejsza.

Jasne, misja – misjonarze, to za darmo wszystko robią, a TVP karze sobie płacić, mało kto płaci, to też można powiedzieć, ze TVP robi misję za darmo, i się im to nie opłaca i nie podoba. Ot mi wielcy misjonarze od siedmiu boleści.Misję za pieniądze każdy umie, tylko wtedy to już nie misja.

Osobiście uważam, że obwinianie podatników, za to, że nie płacą na telewizję, której nikt nie chce oglądać, bo dalej jest w latach 80 to słaby pomysł. Ba, inne telewizje sobie jakoś radzą, nie trzeba płacić za nie abonamentu i się nie skarżą ( niby mają reklamy w ciągu filmu… ale w takim razie, w publicznej nie powinno być żadnej reklamy, skoro płacą ludzie abonament )

TVP nie ma już monopolu, to straszne, ale tak. Dopóki mieli monopol, to byli rentowni, kiedy weszły nowe stacje, wszystko siadło, oglądalność spadłą, płatności z abonamentu spadły i kolos na glinianych nogach leci na ryj .

Czy chciałbym aby TVP upadła? Jasne, toż to chory, coraz gorszy twór, zarówno merytorycznie, jak i rozrywkowo i w ogóle. Jakaś to taka patologiczna telewizja, biedna, skarżąca się, licząca na jałmużnę, bo sama sobie nie może poradzić.

Podziwiam tych, co płacą. Nie wiem, może wierzą, że dzięki temu będzie lepiej, albo to już taki bez emocjonalny nawyk.

Chciałbym żeby TVP upadło, gdyż odkąd pamiętam, a to już będzie na pewno jakieś 20 lat, z tą telewizją jest coraz gorzej, z roku na rok.

Tak więc… zdychaj tworze nienasycony, sczeźnij w swojej pieczarze, dźgany w wielką rzyć, w której masz wszystkich.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Maj 18, 2012 in Felieton

 

Tagi: , , , , , ,

Myśli, najlepiej cudze…

Nie wiem, czy zauważyliście, ba, pewnie nawet uczestniczycie w tym nikczemnym procederze. Jak często cytujecie “kogoś znanego”, z którym się zgadzacie w 100 procentach? Ba, pewnie często. Tu nie chodzi o to żeby się nie zgadzać. Zgadzajmy się,  jak najbardziej, ale nie cytujmy na Facebooku!  Czy to problem powiedzieć oczywistą rzecz własnymi słowami, tworząc ” własny cytat”? Czy to takie trudne?
Bo ktoś coś kiedyś powiedział i było to mądre, to cytuję. Świetnie, pogratulować oczytania i wiedzy ogólnej, ale do cholery, po co cytować kogoś co dziennie, ot tak, bo coś trzeba na fejsie napisać, to walnę cytat.

Jak często używacie cytatów w życiu codziennym? Raz na miesiąc? Myśli innych ludzi są ważne, ale ważniejsze są własne. Czy myślenie, że zgadzamy się z czyjaś myślą, to myślenie ma jeszcze jakiś sens? Nie łatwiej zamienić własne myślenie, na czyjeś, mówić tylko cytatami, a mózg odesłać na wcześniejszą emeryturę?

Tak, ja też cytuję, ale rzadko, a jeśli już to raczej jakieś humoreski, niż poważne mądrości życiowe.
Mam na tyle rozwinięty mózg, że potrafi tworzyć własne poglądy i formułować zdania, które nie są czyimś cytatem.

Nie znoszę cytowania w nadmiarze… Już swojego czasu była akcja na demotywatorach, że naśmiewano się z całego tego cytowania, bo ludzi też mieli dosyć ogromu cytatów i cwaniactwa użytkowników, którzy nie mając pomysłu, dadzą cytat czyjś, pożyczony, do tego obrazek i voilà.

Cześć osób wychodzi z założenia:
Nie wiem nic, ten cytat mi się podoba, wygląda na mądry, bo przecież głupi nie jestem, to wkleję.

Możecie mnie zacytować:P

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 8, 2012 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Co myślę o… vol.5

Kolejna odsłona :) Zapraszam;)

 
Stadion Narodowy: Obiekt, zapewne sportowy, bo już wszystkich Romów i Rumunów powyrzucali z spod stadionu. Nikt nie wie dlaczego, skoro zaopatrywało się u nich połowa Warszawy. Teraz ta połowa chodzi niezadowolona, bo nie ma targowiska, a druga chodzi niezadowolona, bo Stadion niby nowy, a i tak, za drogi, za Nasze i w ogóle. Można powiedzieć, przerost formy nad treścią, jeśli o pompatyczność otarcia – jakby to był jedyny stadion sportowy w naszym kraju.

Trawa: roślina zielona, która zimą jest pod śniegiem, a latem pod kupą. Doskonale i przyjemnie się ją odczuwa stopami, a i czasem przyjemnie się na niej położyć (sprawdźcie czy nie ma kupy, jeśli kładziecie się na nią latem). Trawa nie służy do palenia, wciągania i wstrzykiwania. Nienawidzona podczas jej pielęgnacji, aczkolwiek nic lepszego od jej zapachu świeżo po skoczeniu nie wymyślono.
Co dziwnie, przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu, nie chce rosnąc nawet kępka.

Pieniądze: rzecz nabyta, aczkolwiek bardzo niepewna, ulotna, a czasem zabierają więcej niż dostajemy. Ponoć środek płatniczy, a i tak większość osób wie, że służy do smarowania. Wszyscy kochają pieniądze, niestety często bez wzajemności. Kobiety mają tendencję, do wydawania pieniędzy już przed ich otrzymaniem i rozplanowaniem budżetu na cały miesiąc. O właśnie – pojawiają się tylko raz w miesiącu.

Stringi: ponoć bielizna, ale jeszcze nikt jej nie zauważył. Cieńsze niż sznurowadło w bucie, za to elastyczne na tyle, by dało się zaciągnąć na połowę pleców. Nie sprawdzają się przy podpaskach. Zajmują za to mało miejsca i są idealne do pracy w “kuckach”.

Wystawa: Miejsce spotkań osób, które się znają na czymś, bądź się nie znają w ogóle, ale maja to w dupie, bo po prostu lubią sobie popatrzeć. Są nawet skłonni za to dać pieniądze, ale wystawca musi być znany. Miejsce w którym warto się pokazać, by można następnie godzinami opowiadać wszystkim, jakim się to jest yntelygentem, gdzie się nie było, czego nie widziało, z kim nie rozmawiało – często jedyne miejsce, w której niektórzy lizną trochę kultury, ale dalej nie rozumieją o co chodzi i po co przyszli.

Książka: Papierowa wersja filmu na DVD – w 90% lepsze niż wspomniany film. Pobudza wyobraźnie, rozwija język. Wadą jest to, że trzeba umieć czytać. Przy trudniejszych książkach wymagane jest czytanie ze zrozumieniem, a w niektórych także pewna wiedza dotycząca świata. Plotka o tym, że wyginęły jest fałszywa.

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 7, 2012 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Co myslę o… vol.4

“”Właśnie, co myślę o… czyli krótko i na temat, dotyczy wszystkiego, nowości, starości, historii, ludzi, rzeczy , tak jak mówiłem, wszystkiego ;) I raczej pół żartem niż  pół serio:)
To już czwarta odsłona:) Zapraszam :)

 

Telefony od ludzi oferujących cokolwiek przez telefon: Bzdura, oni nic Ci nie mogą zaofiarować, chyba, że jesteś babcią po 70 i wierzysz we wszystko łącznie z Rydzykiem.

Kiełbasa: Wyrób mięsny , z dużą zawartością tłuszczu (oł jea), przypraw (mniami) oraz mieszanką mięs, zazwyczaj wołowego  i wieprzowego, czasem dziczyzna (pycha!!) Wyrób domowy! Nie należy mylić z wyrobami kiełbaso-podobnymi, które mają w sobie tyle wody, że można się domyślić, dlaczego w Afryce jest susza. Co dziwniejsze,  kiełbasa kupowana na straganie, bez daty ważności na opakowaniu, bez opakowania, pakowana w mało higienicznych warunkach jest zazwyczaj przez starszego pokolenie uważana za lepszą od tej zapakowanej i  zapodanym składem tego wyrobu w sklepie. Zapewne chodzi tu o jakiś nieznany mi dreszczyk emocji, typu, będzie salmonella, czy nie. Zaznaczam, że “Salmonella”, to nie nazwa kiełbasy.

Zwrot podatku: każdy o tym marzy, żeby Państwo oddawało nam pieniądze. niestety, czasem trzeba dopłacać. Zwrot podatku funkcjonuje też, jako premia do wypłaty. Z drugiej strony, to nikt nie może od razu obliczyć dokładnej kwoty, którą Państwo musi ściągnąć?

Robol: Tak zwany pracownik fizyczny, zwłaszcza widoczny w sezonie wiosenno-jesiennym, często z obnażonym torsem i szelkami od ogrodniczek seksownie dyndająych poniżej kolan, dla wzmocnienia efektu seksualności. Co dziwne, nie koreluje z tym często wygląd brzucha, który jest zazwyczaj bardzo opuchnięty, zapewne od nieustającego  wysiłku. Nieustający wysiłek polega na tym, że robol, tak się wysila przy piciu piwa, że potem nie może ustać, co powoduje pozycję leżącą, a tym samym zwiększanie opuchlizny. Mimo wszystko Robol, to potrzebny element w każdej gospodarce. Niestety efektywność i wydajność takiej osoby jest często poniżej 50% możliwości.

Sekretarka: osoba, która zachowuje bardzo ważne sekrety, zazwyczaj takie, które mogą zaszkodzić jej szefowi. Często uważana, za Szparkę sekretarkę – charakteryzuje się ofiarnością i poddaństwem wobec przełożonego, rozkłada wszystko przed szefem i nie ma nic do ukrycia. Jej atuty to mini spódniczka, duży wydekoltowany biust, oraz okulary, które ściągając powodują wysunięcie języka i oblizywanie warg. Sekretarka ma sens, gdy szefem jest mężczyzna.

Woda: związek wodoru oraz tlenu. Potrzebny do życia, do przeżycia, w ogóle niezbędny. Mimo iż człowiek zawiera w sobie 70% wody, błędnie mówi się ” z prochu powstałeś w proch się obrócisz”, zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmiemy fakt, że nie ma wody w proszku. Co dziwniejsze, woda stworzona z wodoru, gazu wybuchowego i palnego, oraz z tlenu, bez którego nie ma możliwości występowania ognia, w ogóle nie jest palna, a dodatkowo posiada właściwości  gaśnicze.

 

 

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 14, 2011 in Co myślę o...

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wracam i wracam i wrócić nie mogę

No cóż, znowu się opieprzam z wpisami na blogu :) Ale zobaczycie, kiedyś to i książka z tego powstanie (ciekawe kto to wyda;]). Jak to mówią Amerykanie, nieważny umysł (ang: nevermind ;) .

Czyżbyście spodziewali się dziś jakichś niesamowitych zwrotów akcji, ciekawych zagadek, żartów  czy “kto to tam wie” czego jeszcze?:) Nie? To doskonale, bo nic takiego nie nastąpi.

Niedługo mam urlop, więc coś tam wypadało przed urlopem napisać:)  Trochę się wydarzyło, od kwietnia…. łoł… ;)

No w każdym razie definitywnie zakończyłem już naukę :) To raz:)
Odzyskałem przyjaciółkę, która jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałem:) To dwa;)
Brakuje mi chęci i czasu na rower:( To cztery (ale kanał, bu;])
Brakuje mi  w ogóle czasu na 100 innych rzeczy do zrobienia … to też  kanał… To pięć;]
Dalej lubię czytać książki:) To sześć :)
Playstation 3 jednak okazało się świetnym zakupem, podobnie jak Tv :) To sześć;)
Wyładniałem….na brzuchu… wygładził się…. ech… to siedem;]
Dalej niezmiennie uwielbiam jazdę motocyklem i samochodem:) To osiem:)
Czasami mnie szlag trafia…to dziewięć;]
Poczucie humoru mi nie słabnie :) To dziesięć:)

W sumie jednym z ważniejszych wydarzeń, była kolacja dla moich/naszych(żony) przyjaciół :) Chyba smakowało jedzenie, choć ja nie byłem do końca zadowolony z tego co mi i jak wyszło, za to cytrynówka była COOL:)
Nawet mi zostało 100 lat odśpiewane, Co jednocześnie podkreśliłem tym, że od teraz, w sensie 1.07.2011,  dzień ten, będzie oficjalnym  “Dniem dobroci Jarka” :) Za rok, liczę, że w tym samym składzie zobaczymy się za rok, choć liczę, że wcześniej ;)

Na koniec, jeden z moich “wierszy”, taki na wesoło ;)

“Załączniki”

E-mail przyszedł,
załączniki, ciekawostki erotyki,
gołe baby, jurne chłopy,
drugie zdjęcie – gdzie galoty?
Wszyscy goli, nadzy własnie,
tu pośladek, tu coś mlaśnie,
leca fotkami za fotkami,
gołe cycki tyłki gołe,
dzikie węże, ale cuda,
o, jest i nawet ruda.
Goła także, jak Bóg stworzył,
a tu facet ją chędożył,
choć starości już swej dożył.
Akty wszystkie już sprawdzone,
i wnikliwie rozpatrzone,
tu rozwarte, tam ściśniete,
fantastycznie zawinięte.
Dużo akcji, takie cuda,
przeciez tak to sie nie uda,
ale wszyscy radę dają,
one ciągną, oni pchają.
Jedno co tu zastanawia,
to tekst w mailu, kto go stawia,
Andrzej jakiś podpisuje,
i coś dziwnie wypisuje,
ani fajne, ani gładkie
“Zenek, mam Twa koloratkę.”

 
Leave a comment

Posted by w dniu Lipiec 12, 2011 in Co myślę o..., Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Powrót:)

Masakra! długo mnie tu nie było, albo jeszcze dłużej niż długo. No ale cóż, trochę się działo w życiu, a do tego nowe obowiązki (w sumie przyjemności , ale raczej  z obowiązku;).

W każdym razie, idzie wiosna, więc znowu pobudka z zimowe snu nastąpi :)

Profil bloga jak widać, trochę się zmienił, no ale cóż zrobić :) mam nadzieję, że jednak nie zmienił się na gorsze, tylko na inny:) A może i lepszy?

W każdym razie, postaram się znowu pisać na bieżąco, zarówno na tematy poważne jak i mniej poważne;)

A więc witam wszystkich ponownie,  dzień dobry ;)

 
Leave a comment

Posted by w dniu Marzec 11, 2011 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , , , , , , ,

Prawdziwy….

Piękna kobieta u boku, smaczna posiłek, romantyczny. Spogląda na zegarek, jeden z wielu, prawdziwy miłośnik. Przebiegła myśl przez głowę, czy jest sen czyścić 4 rowery…chyba nie, jutro i tak będę jechał, a jeszcze nie wiem którym. W tle cicho gra muzyczka ze sprzętu audio, nie ma super słuchu, ale lubi jakość. Smaczna kolacja z piękną kobietą, a przed tym ciekawy film w kinie i ekscytujący powrót do domu samochodem, wymuskanym, jakby z fabryki zjechał.

Czasami się dziwi, że jeszcze znajdzie czas na gry komputerowe albo ciekawą książkę. Ale dzieciństwo czasami zostaje z nami do końca życia.

A jutro wyjazd samochodem na urlop. Samochodowa wycieczka, tylko we dwoje. Chociaż, gdy świeci słońce, motocykl wydaję się przyjemniejszą sprawą.  Ona wtulona w niego… Gdy przyjdzie czas na relaks, nie odmówi sobie alkoholu, ale w rozsądnych ilościach. Tytoń, nie… nie potrzebuje.

Aparat nieustannie “pstryka” kolejne zdjęcia, za chwilę trzeba będzie wymienić baterię. 30 minut – tyle trwa zrobienie jednego, zadawalającego go zdjęcia, na dodatek cały czas tej samej rzeczy trzy miejsca. Na doskonałość potzreba czasu.

Życie w szczęściu i satysfakcji. W pasji i samorealizacji. W stylu zawsze odpowiednim.

Prawdziwy mężczyzna…

 
3 Comments

Posted by w dniu Listopad 6, 2009 in Nasza codzienność

 

Tagi: , , ,

Oł jea… :)

Mam jakies tam powody do radości :)

Wiem, co mam, i doceniam to, wiem co chcę i do tego zaczynam dążyć (żona wątpi trochę w to ostatnie, ale jej udowodnię, że jak coś postanowię, to zdania nie zmienię, chocbym miła zaniedbac niektóe rzeczy :) ), uwazam sie za kogoś, a nie za nikogo, mam pewne wady (zmieniac się staram, ale róznie idzie…zalęzy od dnia;/ )

Czuję sie momentami “staro”, wszak ćwierćwiecze, do czegoś zobowiązuje :)

A więc, mimo iż zdania się nie zaczyna od ” a więc” , ale kto mi zabroni, ćwierćwiecze to kawał czasu, może podsumuję, te ćwierćwiecze, może w niedokładnie sposób biograficzny, ale co tam:)

@% Historii :

Urodziłem się w stolicy wielkopolski, potem przez grubo ponad 20 lat mieszkałem w Sadach :) Obecnie podoba mi się  w Poznaniu, chociaz bardzo lubiłem Londyn, przez tydzień.

Skończyłem edukację w zerówce, potemw pdostawoówce, w końcu w technikum, przedwcześnie na jednej uczelni, na drugiej nawet nie zacząłem, a trzecią mam zamiar zakończyć planowo w tym roku, po czym zamierzam się doedukowac w fotografii, czyli kolejna szkoła, prawdopodobnie policealna (nie, to nie ma nic wspólnego z policja…chyba;])

Bogate doświadczenia pracownicze, wynikaja, z tego, że jestem mężczyzna pracujący i żadnej pracy się nie boję, ale nie znaczy, że każda lubię ;] Zaczynając od dilerki lekami, po przez zawijanie taśmy, po przez przechadzki z torbą po ulicach, dochodząc, do ostatniego pientra Andersi, A skończywszy na kulturze, pełnej :) i tego trzymam się :)

Hobbystycznie, niewiele się zmieniło:) Nadal pałam miłościa do motoryzacji, zwłaszczza samochodów, ale bardziej od patrzenia, uwielbiam nimi jeździć :) gry komputerowe…hmm..można powiedziec, że czasu troche zmarnowałem przy nich i zapewne sporo zmarnuje, ale czy tak naprawdę…marnuję? Fotografia… no cóż, kiedys była chęć, potem aparat, potem jakies mikro- sukcesy, dzięki zonie tylko i wyłącznie,  Kupa kasy wydana na sprzęt, wzloty i upadki, brak wiary i ogromna samokrytyka, ale jakoś nie mogę przestać :) Często tez zaprzyjaźniam się z papierem i farba drukarską, często pochłaniając ciekawe ksiązki, jak robaki liście. Bez TV mogę się obyć, ale dajcie mi książkę.  Podróże…żona pokazała, że moga byc fajne, ja jej pokazałem, że podróze samochodem są jeszcze lepsze :) tu się uzupełniamy :)

Żona …hmm…Aga, ot kobieta, która się mnie nie bała i pokochała:) bez niej byłbym innnym człowiekiem, gdzie indziej i robił co innego. Na szczęscie mam żonę, która wie co dobre dla mnie (nie zawsze :) ) już ponad póltora roku po slubie! Masakra, czas szybko leci. Mogę stwierdzic, że partnerkę na resztę życia dobrze wybrałem…( o ile to ja wybierałem, a nie Aga..:) )

Przyjaciele się niestety czasem zmieniają, widać to nie do końca była przyjaźń. Nie mówię, że to nie moja widać, że oni winni, ale jest się przyjacielem, jak w małżeństwie, na dobre i na złe. Trzeba wybaczać i rozumieć. Kontakt, to podstawa,  brak, zabija przyjaźń, a jeszcze gorzej, gdy komuś coś nie pasuje i się nie odzywa, to nie przyjaźń.

Co dalej…

Żyć, tak jak się lubi, z tymi których się kocha, po to by być szczęśliwym, bo o to chodzi.

Ale się rozpisałem :) Pewnie i tak nikt nic nie napisze;] Pewnie i tak nikt nie dojdzie do końca tekstu…

Oł jea..

 
3 Comments

Posted by w dniu Październik 26, 2009 in Nasza codzienność

 

Tagi: ,

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 229 other followers