Nie wiem, czy zauważyliście, ba, pewnie nawet uczestniczycie w tym nikczemnym procederze. Jak często cytujecie “kogoś znanego”, z którym się zgadzacie w 100 procentach? Ba, pewnie często. Tu nie chodzi o to żeby się nie zgadzać. Zgadzajmy się, jak najbardziej, ale nie cytujmy na Facebooku! Czy to problem powiedzieć oczywistą rzecz własnymi słowami, tworząc ” własny cytat”? Czy to takie trudne?
Bo ktoś coś kiedyś powiedział i było to mądre, to cytuję. Świetnie, pogratulować oczytania i wiedzy ogólnej, ale do cholery, po co cytować kogoś co dziennie, ot tak, bo coś trzeba na fejsie napisać, to walnę cytat.
Jak często używacie cytatów w życiu codziennym? Raz na miesiąc? Myśli innych ludzi są ważne, ale ważniejsze są własne. Czy myślenie, że zgadzamy się z czyjaś myślą, to myślenie ma jeszcze jakiś sens? Nie łatwiej zamienić własne myślenie, na czyjeś, mówić tylko cytatami, a mózg odesłać na wcześniejszą emeryturę?
Tak, ja też cytuję, ale rzadko, a jeśli już to raczej jakieś humoreski, niż poważne mądrości życiowe.
Mam na tyle rozwinięty mózg, że potrafi tworzyć własne poglądy i formułować zdania, które nie są czyimś cytatem.
Nie znoszę cytowania w nadmiarze… Już swojego czasu była akcja na demotywatorach, że naśmiewano się z całego tego cytowania, bo ludzi też mieli dosyć ogromu cytatów i cwaniactwa użytkowników, którzy nie mając pomysłu, dadzą cytat czyjś, pożyczony, do tego obrazek i voilà.
Cześć osób wychodzi z założenia:
Nie wiem nic, ten cytat mi się podoba, wygląda na mądry, bo przecież głupi nie jestem, to wkleję.
Możecie mnie zacytować:P






